Tilburg – najbardziej niedocenione miasto Holandii?

Wśród miast panuje taka niepisana reguła, że zazwyczaj im jest ono większe, tym bardziej znane. Zapewne każdy z Was słyszał o Amsterdamie, Rotterdamie, Hadze, czy chociażby Eindhoven. Zastanawiam się tylko, dlaczego tak niewielu słyszało o szóstym co do wielkości holenderskim mieście Tilburg? Byłem ciekaw, co ma do zaoferowania to ponad dwustutysięczne miasto Brabancji Północnej i dlaczego nie jest celem podróży licznych turystów?

Gdzie zaparkować auto w Tilburgu?

Standardowo w wynalezieniu darmowego parkingu pomogła mi niezawodna wręcz aplikacja Parkopedia. To dzięki niej znalazłem darmowy parking położony w samym centrum miasta. Zajeżdżając na Besterdplein, trochę się zdziwiłem. Dostrzegłem tam parkomat, dlatego byłem już skory do uiszczenia opłaty. Parking był jednak płatny do godziny 15:00, dlatego aplikacja po raz kolejny mnie nie zawiodła. Zaoszczędzone kilkanaście € mogłem spożytkować w dużo bardziej przyjemny i praktyczny sposób.

Co warto zobaczyć i zrobić w Tilburgu?

• Burg. Brokxlaan oraz Hall of Fame

Początek mojego pobytu zaplanowałem na specyficzną i zarazem intrygującą Burg. Brokxlaan położoną w samym centrum miasta nieopodal torów kolejowych. Zanim jednak tam dotarłem przy Lange Nieuwstraat, na elewacji mieszkania całkiem niespodziewanie dostrzegłem wizerunek Maryi z Jezusem. Dla wielu może to być takie zwykłe i nijakie, ale ja uwielbiam tego typu niespodzianki podczas moich wycieczek. Lubię czasem nieco zboczyć z trasy, by móc doszukać się czegoś wyjątkowego, czego potencjalny turysta raczej nie uraczy.

Bardzo mocno zależało mi, aby pojawić się na Hall of Fame, które znałem doskonale z Instagrama. „Hala sławy” to miejsce, gdzie spotykają się ludzie z różnych subkultur. To tutaj kształcą oni swoje szeroko pojęte umiejętności. Całe skupisko znajdujących się tutaj budynków ma swój specyficzny, hipsterski klimat. Będąc na Burg. Brokxlaan możecie zajrzeć do dość specyficznej restauracji RAW albo Smeer’m. Zwolennicy kawy będą mogli rozgościć się na w Stoom 013, a fani muzyki oraz wieczornych wypadów znajdą ukojenie w Club Smederij. Podczas mojej wizyty w okolicy Hall of Fame kręciło się tam sporo młodych ludzi. Część z nich wygrzewała się w wiosennych promieniach słonecznych, popijając przy tym jakieś małe piwka. W okolicy dało się też poczuć specyficzny zapach, który jest charakterystyczny dla tego kraju. Ja zdecydowanie bardziej wypoczywam i relaksuję się podczas moich turystycznych eksploracji, dlatego też ruszyłem w dalszą wędrówkę do centrum Tilburga.

• St. Jozef Kerk i jego dwie wieże

Po pokonaniu kilkuset metrów po raz pierwszy moim oczom ukazały się charakterystyczne ośmioboczne wieże Kościoła Świętego Józefa. Zadziałały one na mnie jak magnes. Zazwyczaj odwiedzając inne holenderskie miasta, pomijałem wnętrza kościołów. Tym razem postanowiłem zajrzeć do środka. Będąc szczerym, to pod względem architektonicznym pomimo swojego dość młodego wieku wygląda on bardzo okazale.

• Pomnik Willema II

Tuż obok neogotyckiej świątyni na centralnym placu miasta De Heuvel znajduje się pomnik najbardziej znanego człowieka związanego z Tilburgiem. Mowa tutaj oczywiście o dawnym Królu Niderlandów – Willemie II. Postać ta jest do tego stopnia poważana, że nawet lokalny klub piłkarski założony w 1896 roku, jak i stadion, na którym rozgrywa swoje mecze, nosi nazwę od jego imienia.

• Zakupy na Pieter Vreedeplein

Historyczna zabudowa dość mocno kontrastowała ze znajdującym się zaraz obok nowoczesnym stylem. W oddali dostrzegłem logo mojej ulubionej holenderskiej marki odzieżowej The Sting, dlatego postanowiłem zajrzeć do środka i ruszyłem w kierunku Pieter Vreedeplein. To właśnie tutaj natrafiłem na dość specyficzną wystawę kolorowych słoni, którą zresztą możecie podziwiać na fotografiach. Na mnie największe wrażenie zrobiły te typowo holenderskie. Jeśli macie zamiar zrobić sobie zdjęcie z kolorowym słoniem, tak jak liczni przechodnie, to musicie się spieszyć. Ekspozycja będzie prezentowana tylko do 25 kwietnia.

• Spacer wzdłuż Heuvelstraat

Kolejnym etapem mojej wycieczki był spacer niekończącą się wręcz Heuvelstraat, wzdłuż której znajdziecie sporą ilość ekskluzywnych sklepów. Oprócz licznych wystaw sklepowych miałem jeszcze okazję podziwiać charakterystyczne kamienice, które doskonale komponowały się z nowoczesnymi witrynami sklepów. To także tutaj, tuż obok Willem II Straat sfotografowałem tymczasowe graffiti, które jest prezentowane na elewacji okalającej plac budowy. Dla wielu może być to mało istotny szczegół, ale w oczach takiego turysty jak ja, to nie lada atrakcja.

Idąc kawałek dalej, zobaczyłem coś, co na pierwszy rzut oka w promieniach słonecznych przypominało mi nadmorski kurort. Najlepiej sami zobaczcie na zdjęciu i powiedzcie, czy przyznacie mi rację? Swoją drogą, interesujące miejsce do zamieszkania tam na stałe.

• De Kruikenzeiker

Charakterystyczna dla Tilburga figura Kruikenzeiker. Zabawna historia dotyczy dzbanka, w którym to mieszkańcy miasta przynosili do pracy… mocz. Ludzkie siki służyły przedsiębiorstwom tekstylnym, z których to swojego czasu słynęło to miasto do prania w nim wełny. Historia może nieco zabawna i niewygodna, ale jak najbardziej prawdziwa i godna uwagi.

• Stadsheer-Stadt-Lord

Żałuję, że odpuściłem sobie dość charakterystyczny, bo ponad 100-metrowy budynek mieszkalny Stadsheer-Stadt-Lord. Będąc w Tilburgu, powinno się go zobaczyć, ja jednak złamałem tę zasadę. W tej okolicy zainteresował mnie jeszcze Heikese Kerk, czyli kościół św. Dionizego. Początkowo miałem w planach zobaczyć budynek teatru, który na żywo jakoś mnie do siebie nie przekonał. Wspomniany przed chwilą obiekt sakralny nie był co prawda tak okazały, jak ten Świętego Józefa, ale jego architektura w połączeniu z ciekawym otoczeniem mogą się Wam spodobać. Na mnie ogromne wrażenie zrobiło samo wejście do świątyni, a Wy co o tym myślicie?

 

• Piushaven, wodna część miasta

Kolejnym celem mojej wędrówki po Tilburgu była jego wodna część, czyli Piushaven. Tutaj czekała na mnie kolejna niespodzianka. Widząc apartamenty, chociaż nazwałbym je raczej niewielkimi blokami, które znajdowały się tuż obok przystani wodnej, pomyślałem sobie, że byłoby super mieć pod swoim blokiem zaparkowany jacht albo żaglówkę. Znajomi często chwalą się swoimi samochodami czy motorami. Ja miałbym argument nie do przebicia. Żaglówka pod blokiem, którą dojeżdżałbym, a raczej dopływał do pracy, czy na przyjęcia. Wydaje się to Wam kosmiczne i mało realne?. Ja widziałem to na własne oczy, stąd też takie marzenie jest dla mnie jak najbardziej przyziemne i możliwe do zrealizowania.

Po zapoznaniu się z tym miejscem ruszyłem dalej wzdłuż całego kanału, który prezentował się bardzo okazale. Efektowna Restaurant RAK na wodzie, miejsce do wypoczynku w pobliżu zbiornika wodnego, czy też ogromne i nowoczesne budynki mieszkalne. Tak właśnie specyficzny i bardzo zróżnicowany jest Tilburg, a ta okolica najlepiej oddawała jego różnorodność.

Gdzie smacznie i tanio zjeść w Tilburgu?

Wróćmy może jednak do Heuvelstraat, na której końcu znalazłem jedną z moich ulubionych włoskich restauracji – Happy Italy. Z racji tego, że Holandia nie ma swojej specyficznej kuchni, postanowiłem więc odwiedzić lokal, w którym to jedzenie jest smaczne, a ceny bardzo przystępne. Jeśli jeszcze nie byliście w Happy Italy to koniecznie musicie tam zajrzeć. Jedynym mankamentem tej sieci restauracji jest panujący w niej gwar. W moim odczuciu to taki pizzerniany McDonald, gdzie jedzenie pomimo dużej ilości klientów jest serwowane niemal od ręki.

Gdzie nocować podczas wizyty w Tilburgu?

Podczas mojej drogi powrotnej najpierw natrafiłem na Villa Pastorie, czyli miejsce, które powinno zainteresować turystów z Polski. Idealne na nocleg ze śniadaniem w bardzo ciekawej okolicy. Ponadto w asyście zachodzącego słońca i jakże ciekawego światła postanowiłem uwiecznić obiekt Cafe Casino. Co prawda nie jestem zwolennikiem hazardu oraz gier losowych, ale mimo wszystko sam budynek spodobał mi się do tego stopnia, że nie mogłem tego odpuścić. Efekt naszej „współpracy” macie okazję podziwiać na zdjęciu poniżej.

Moje wrażenia związane z Tilburgiem

Z tego, co zaobserwowałem tego dnia, to byłem chyba jedyną osobą, która eksplorowała miasto. Co prawda Tilburg nie jest miastem typowo turystycznym, ale mimo wszystko ma całkiem sporo do zaoferowania. Miasto może się podobać szczególnie ze względu na jego różnorodność oraz naturalność. Pisząc kiedyś artykuł na temat Venlo, ktoś podważył moją tezę, że Tilburg jest znacznie bardziej polskim miastem niż Venlo. Podczas mojej wizyty znacznie częściej słyszałem tam język hiszpański niż język polski. Doznanie nieco egzotyczne, ponieważ niezbyt często spotykam w Holandii tak wielu hiszpańskojęzycznych ludzi, a wszystko to za sprawą lokalnego uniwersytetu, który przyciąga studentów z całego świata.
Jeśli lubicie nieodkryte perełki oraz miasta bez turystycznego gwaru? Tilburg będzie dla Was idealnym wyborem!

Polski emigrant, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z wysiedleńczą rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz ciekawymi zdjęciami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Komentarze

  1. autor
    Anja Man-Nee
    Kwi 10, 2019 Odpowiedz

    Interesujace ! Bylam w Tilburgu przed ponad 30-toma laty i najbardziej pamietam, ze to miasto bylo pelne mlodych ludzi. Studenckie miasto po prostu.
    No to znaczy, ze przy okazji najblizszych odwiedzin z Polski mam juz jakis cel 🙂
    Dziekuje Marcin !

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Kwi 11, 2019 Odpowiedz

      Ciekawa historia. Miło mi, że przywołałem Twoje wspomnienia i zmotywowałem do odwiedzenia tego miasta ponownie.

    • autor
      Artur
      Wrz 20, 2019 Odpowiedz

      N..Noooo.mistrzostwo świata…Jestem pod wrażeniem…chodź jak dla mnie…niewiele tu jest ciekawych obiektów do zwiedzania im dłuższy czas pobytu turaj wszystko szybko się znudzi mam malutką wiedzę
      na ten temat, dlatego postanowiłem się odezwać w tej sprawie od 98r.do 2014 zwiedziłem trochę…Wszystkiego dobrego…pozdrawiam…fajnie to Pani ujęła

  2. autor
    Lucia
    Cze 10, 2019 Odpowiedz

    Mieszkam w Tilburgu od paru lat, ale czytajac Twojego bloga jestem pod wrażeniem jak ładnie opisałes to miasto, Twoimi oczami zauwazyłam to czego nie dostrzegałam mieszkajac tu. Bardzo lubie sledzić Twoje wycieczki i podążac za Tobą, dziekuję że jesteś.

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Cze 11, 2019 Odpowiedz

      Lucia, to ja dziękuję za tak miły komentarz. To właśnie dzięki takim czytelnikom jak Ty prowadzenie bloga ma sens.
      Polecam się na przyszłość i mam nadzieję, że w przypadku kolejnych wpisów zdołam sprostać Twoim oczekiwaniom 😉

  3. autor
    Karolina
    Wrz 13, 2019 Odpowiedz

    Przeczytałam, idę zwiedzać:)

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Wrz 14, 2019 Odpowiedz

      Krótko, zwięźle i do rzeczy… o to właśnie tutaj chodzi.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close