Rowerem wokół Jeziora Kraaijenbergse

Mając objechane już chyba wszystkie trasy rowerowe w mojej najbliższej okolicy, postanowiłem pójść krok dalej. Zdecydowałem się na zakup bagażnika samochodowego, który tym samym znacznie poszerzył moje możliwości logistyczne. W doborze debiutanckiej wyprawy znacznie pomogła mi holenderska witryna www.route.nl. Przyznam szczerze, że ciężko było mi się zdecydować. Ilość możliwości, jakie daje ta strona jest przeogromna. Ostateczny wybór padł na Brabancję Północną i położone niespełna 40 kilometrów od mojego domu Jeziora Kraaijenbergse.

Gdzie zaparkować samochód?

Jako miejsce początkowe obraliśmy parking znajdujący się przy skrzyżowaniu ulic Heerstraat oraz Odiliadijk we wsi Sint Agatha. Punkt znajduje się niespełna 1,5 km od centrum Cuijk. Asfaltowa ścieżka rowerowa doprowadziła nas praktycznie pod sam Sint-Martinuskerk. Jeszcze dobrze nie zaczęliśmy naszego rowerowania, a ja już mógłbym się tam zatrzymać na dłużej.

Ścieżka rowerowa wzdłuż Mozy – Via Valentiniana

Przez jakieś 3 kilometry jechaliśmy spokojną trasą wzdłuż Mozy, która jest częścią trasy rowerowej „Via Valentiniana”. Niestety z wysokości rowerowego siodełka rzeka nie była dobrze widoczna. Walory wizualne zapewniała nam przyroda. Stado krów pasących się na łące, czy też gromadka kóz „koszących” trawę nieopodal boiska piłkarskiego, a pośrodku tylko my na naszych rowerach. Będąc na wysokości Katwijk, odbiliśmy od koryta rzeki dzielącego Brabancję Północną z Limburgiem i ruszyliśmy trasą rowerową numer 72 w kierunku wsi Linden. Na uwagę zasługuje fakt, że jest ona prawie całkowicie otoczona wodą. Niestety z przyziemnej perspektywy nie jest to łatwo zauważalne.

Wiatrak „Lange Linden”

Pokonanie tego odcinka zajęło nam kilkanaście minut spokojnej jazdy. Po drodze zatrzymaliśmy się, aby podziwiać stary młyn nazywany „Lange Linden” znajdujący się na granicy Katwijk oraz Linden. Gdybyście chcieli go dokładnie obejrzeć, to podobno jest on dostępny dla odwiedzających w każdą sobotę. Moją uwagę przykuł także budynek naleśnikarni, chociaż znacznie bardziej podoba mi się nazwa własna – Pannecoecke. Jeśli zgłodniejecie na tym etapie Waszej rowerowej przygody, to koniecznie zajrzyjcie do środka Herberghe „De Pannecoecke”. Jestem przekonany, że nie wyjdziecie z tego miejsca głodni.

Przystań „Jachthaven t Loo” na Jeziorze Kraaijenbergse

Przemierzając kolejne kilometry, aby okrążyć powierzchnie liczącego sobie ponad 400 hektarów jeziora, dotarliśmy do przystani „Jachthaven t Loo”. Po drodze mijaliśmy pole namiotowe, by ostatecznie znaleźć się na wiadukcie, z którego rozpościerał się widok na piękny zbiornik wodny. Aż miło było patrzeć na dumnych Holendrów pływających wszelkiego rodzaju żaglówkami. Ponadto na Jeziorze Kraaijenbergse będziecie mogli zobaczyć także aktywnych surferów oraz wytrwałych wędkarzy.

Piąta część Jeziora Kraaijenbergse

Krętymi ścieżkami w cieniu niezbyt wysokich drzew dotarliśmy ostatecznie do oddalonej najbardziej na zachód – piątej części jeziora. Po drodze mijaliśmy także „plażowiczów”, którzy na kocach, czy też krzesłach turystycznych korzystali z uroków słonecznej pogody. To właśnie tutaj zrobiliśmy sobie kilkunastominutowy postój. Obszar ten funkcjonuje jako rezerwat przyrody, dlatego zwolennicy obserwowania ptaków na pewno znajdą tutaj coś dla siebie. My akurat mieliśmy okazję podziwiać ogromne stada gęsi oraz kaczek wodnych.

Wiatrak w Beers

Najciekawszą część trasy mieliśmy już praktycznie za sobą. Niestety, ale 6-kilometrowy odcinek, jaki dzielił nas od miejscowości Beers, nie miał już do zaoferowania tak ciekawych widoków, jak jego północna część. Spokojna droga pośród pól oraz pasących się na nich krów nie była już tak ekscytująca. Na tym odcinku chyba najbardziej przypadło mi do gustu „oczko wodne”, które postanowiłem sfotografować na tle mojego jednośladu. Odcinek z punktu 68 do 73 to ścieżka prowadząca w miejskich realiach. Zbaczając minimalnie ze swojej trasy, dotarliśmy wprost do „De Hoop Beers”. Świetność tego wiatraka wygasła niestety w 1850 roku. Jego obecny wygląd, także nie nadaje mu zbytnio blasku. Mimo wszystko to zawsze jakaś atrakcja.

„Boomkwekerij Ebben”

W kierunku centrum Cuijk ruszyliśmy ulicą Beerseweg, która zapewniła nam sporo wrażeń. Szkółka roślin „Boomkwekerij Ebben” położona jest idealnie przy ścieżce rowerowej. Na tym odcinku, będziecie mieli okazję podziwiać spore ilości ciekawych odmian roślin. Jadąc praktycznie cały czas przed siebie, dotarliśmy do ostatniej prostej, która ponownie wzdłuż Mozy doprowadziła nas do naszego samochodu. Na tym zakończyła się nasza pierwsza terenowa wyprawa licząca niespełna 25 kilometrów. Bagażnik wzorowo zdał egzamin, a nasze apetyty rosną na myśl o kolejnej rowerowej wycieczce.

Przydatne informacje

Trasa w serwisie route.nl: Kraaijenbergse Plassen

 

 

Polski emigrant, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z wysiedleńczą rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz ciekawymi zdjęciami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close