Rowerem dookoła Texel

Wyspa, a najlepiej bezludna, to wakacyjne marzenie wielu ludzi. O ile wycieczka na tę niezamieszkałą do najtańszych nie należy, tak opcja kawałka ziemi z lokatorami jest dużo bardziej przystępna i realna do zrealizowania. Texel jest największą i zarazem najczęściej odwiedzaną przez Holendrów wyspą zachodnio-fryzyjską. Powstała w 1170 roku na skutek Powodzi Wszystkich Świętych. By przemierzyć i tym samym poznać całą wyspę należy pokonać ponad 50-kilometrową trasę. Bez dłuższego zastanowienia zabrałem, więc na prom swój rower i w 3-osobowej grupie ruszyliśmy na podbój Texel.

Den Holder

Zanim wyruszyliśmy w naszą rowerową podróż, musieliśmy najpierw dojechać na północ Holandii, co zajęło nam praktycznie 2 godziny jazdy samochodem. Tutaj zaparkowaliśmy auto na P+R Den Holder Zuid i już na rowerach ruszyliśmy w kierunku promu. Bardzo dobrze oznakowana trasa prowadząca przez to portowe miasto doprowadziła nas pod samą kasę. Nawet dobrze się nie obejrzałem i z 3 biletami (w obie strony) za niespełna 20 € byłem już na promie płynącym na Texel. Naszym priorytetem tego dnia była wyspa, dlatego też nie zatrzymywaliśmy się nigdzie wcześniej. Z przykrością muszę przyznać, że w Den Holder było kilka naprawdę ciekawych miejsc. Mam nadzieję, że kolejnym razem uda się wygospodarować na to miasto nieco więcej czasu, przecież nie mieszkam znowu, aż tak daleko.

Prom na Texel

Nie znaleźliśmy jeszcze dobrze miejsc siedzących na promie, a już trzeba było z niego wysiadać. Podróż trwa zaledwie 20 minut. Jak będziecie już na statku, to korzystajcie z jego oferty, bo czas mija nieubłaganie szybko. Zamawiając jedzenie, możecie się czasem nieźle zdziwić. Sam rejs to bardzo miłe doznanie, szkoda tylko, że takie krótkie.

Trasa rowerowa dookoła Texel

Nie chcąc popełnić błędu z 6 Kastelen Route, dokładnie przyjrzeliśmy się ulokowanej na Texel mapce i spisaliśmy punkty, które należało kolejno pokonać, aby zdobyć całą wyspę. Miejcie się na baczności, bo bardzo łatwo jest zboczyć z trasy, no, chyba że chcecie jechać „na żywioł”, wtedy nie będą obowiązywały Was żadne reguły.

National Park Duinen van Texel

Na samym początku naszej wycieczki przywitały nas spokojne asfaltowe ścieżki rowerowe prowadzące wzdłuż praktycznie nieuczęszczanej drogi. Zaledwie po kilkunastu minutach przebytej trasy Texel zaczęło odkrywać przed nami swoje cnoty. To właśnie tutaj rozpoczynały się tereny należące do National Park Duinen van Texel. Z jednej strony podziwialiśmy liczne ptactwo wygrzewające się w promieniach słońca nad rozlewiskami, z drugiej zaś porośnięty trawą wał wodny. Pomiędzy nimi byliśmy tylko my na naszych rowerach z wiatrem we włosach i niekończąca się asfaltowa droga. Trasa marzeń każdego podróżniczego rowerzysty doprowadziła nas w okolice pewnego gospodarstwa, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć aranżację fryzyjskich wysp. Już wtedy w mojej głowie zrodził się jakże ambitny plan, aby odwiedzić każdą z nich. Czytajcie blog i trzymajcie mocno kciuki, wtedy szanse na zrealizowanie mojego ambitnego planu znacznie wzrosną.

Jakie są ścieżki rowerowe na Texel?

Pomimo faktu, że wyspa nie jest jakimś objętościowym kolosem, to ma do zaoferowania bardzo zróżnicowane odcinki, co tylko nadaje temu miejscu dodatkowego smaczku. Dużą zaletą jest fakt, że cały czas przemieszczamy się po utwardzonej nawierzchni, a wkoło możemy podziwiać piękne wydmy, czy też wrzosowiska. Tak, jak i w przypadku całej Holandii trasy rowerowe są bardzo dobrze oznakowane, a co jakiś czas na większych „skrzyżowaniach” znajdują się także sporych rozmiarów mapki. Na Texel nie brakuje też odcinków na otwartej przestrzeni z pasącymi się tutaj owcami czy krowami. Jako ciekawostkę muszę jeszcze wspomnieć, że Texel słynie, chociażby za sprawą wyhodowanego tutaj gatunku owcy, który nosi dokładnie taką samą nazwę jak wyspa. Juhas ze mnie żaden, ale wydaje mi się, że widziałem ten gatunek także i w Polsce. Czy ktoś z Was jest to w stanie potwierdzić?

Atmosfera Texel

Duże wrażenie zrobiły na mnie asfaltowe ścieżki prowadzące przez lasy. Na trasie mija się liczne grupy wesołych rowerzystów i nielicznych, ale za to bardzo uprzejmych kierowców samochodów. Wyspa żyje turystyką i z turystyki, dlatego na Texel czuje się specyficzny, wakacyjny klimat. Oprócz Holendrów można tam usłyszeć bardzo często także Niemców i ich język niemiecki. Z naszą mową ojczystą niestety się nie spotkałem, ale jestem przekonany, że nie byliśmy jedynymi Polakami obecnymi tego dnia na wyspie.

De Slufter

Jadąc rowerem po zachodniej części wyspy, nie możecie przeoczyć miejsca przy restauracji oznaczonego punktem numer 27 – De Slufter. Koniecznie musicie wejść po kilkudziesięciu stopniach na szczyt wału, aby z punktu widokowego zobaczyć przepiękny teren rezerwatu przyrody z nadmorskim ptactwem i niewielkim paskiem granatowego morza. Zapewne w Waszych podróżach pojawiają się miejsca, które zapierają dech w piersi, prawda? Dla mnie właśnie De Slufter było jednym z takich miejsc. Jeśli będziecie chcieli nieco rozprostować nogi i dać czterem literom odpocząć od siodełka rowerowego to możecie zejść schodami w dół i podziwiać piękno przyrody z bliska. Do pokonania będziecie mieli jeszcze około 2-kilometrowy pagórkowaty odcinek. Po tym dość wyczerpującym kawałku do charakterystycznej czerwonej latarni zostanie jakieś 3 kilometry bardzo spokojnej drogi.

Vuurtoren Texel

Po przejechaniu około 25 kilometrów piękno tego miejsca przemawiało do mnie chyba jeszcze mocniej. Warto jest zrobić sobie tutaj nieco dłuższy odpoczynek. Bardzo miałki piasek i szum morskich fal, czego chcieć więcej w ciepły letni dzień? Myślę, że dobrym pomysłem będzie zabranie do sakwy rowerowej koca lub ręcznika, który umożliwi nam wylegiwanie się w promieniach słońca. Odważniejsi mogą też skorzystać z morskiej kąpieli, chociaż temperatura wody nie różni się od tych, które doskonale znamy z Bałtyku, dlatego też jest to wyzwanie raczej dla tych bardziej zdeterminowanych.

Droga powrotna przy brzegu morza

Nasza droga powrotna w stronę promu była nieco inna niż jej pierwsza część, ale równie ciekawa. Oprócz powszechnych rezerwatów przyrody, z licznym dzikim ptactwem, mogliśmy też okazję podziwiać encyklopedyczne wręcz obrazki Holandii. Znaczna część ścieżki rowerowej prowadziła nas przy samym morzu, czego nie mieliśmy okazji doświadczyć na początku drogi. Przyjemnie było poczuć morską bryzę od wody, tym bardziej że termometry były tego dnia rozgrzane do granic możliwości. Panujący upał obrazuje idealnie zdjęcie pewnej paparazzi na wysokości Waddenparel Utopia, którą to uchwyciłem podczas uprawiania fotograficznego hobby. Później trochę żałowałem, że sam nie wziąłem swojego teleobiektywu. Zazwyczaj, gdy go zabieram, na mojej drodze nie pojawia się nic ciekawego.

De Cocksdorp, IJzeren zeekaap i Oudeschild

Będąc na wysokości De Cocksdorp, zbliżyliśmy się nieco do cywilizacji, a z daleka mogliśmy podziwiać niewielki kościółek Waddenkerk. Dalszy etap wycieczki znów prowadził nas przy samym brzegu morza. Texel jest tak przyjazne turystom, że nawet mowy pozują tutaj do zdjęcia. Cwany ptak liczył pewnie na jakąś zapłatę w postaci jedzenia, ja jednak nie miałem nic takiego, co mogłoby go zadowolić. Będąc na wysokości metalowej latarni IJzeren zeekaap, zacząłem tracić siły. Narzuciliśmy sobie chyba zbyt szybkie tempo albo zaczynało brakować mi „paliwa”. Kiedy tylko dojechaliśmy do klimatycznego miasteczka Oudeschild, zimna Coca-cola natychmiast postawiła mnie na nogi. Brak węglowodanów zrobił swoje. Co prawda po drodze kilka razy zatrzymywaliśmy się na małe „co nieco”. Miejcie to na uwadze podczas podróży po Texel. Pamiętajcie, że na rowerze spalacie dużo kalorii, a organizm do sprawnego funkcjonowania potrzebuje niezbędnej energii, którą bierze oczywiście z jedzenia.

Den Burg, największe miasteczko na Texel

Kres naszej wycieczki był już bardzo blisko. W sumie to nieświadomie zboczyliśmy nieco z trasy, ponieważ jeden z jej odcinków był w remoncie i w taki oto sposób znaleźliśmy się w Den Burg. To właśnie tutaj mieliśmy okazję przejeżdżać koło znanego Texel Brewery oraz centrum informacji turystycznej VVV Texel. Mając jeszcze plany na wieczór, czym szybciej chcieliśmy wrócić do Het Horntje i przeprawić się promem powrotnym do Den Helder. Lokalne zimne piwo spijane na postoju smakowało wyśmienicie. Nie wspominam już nawet o moich ulubionych śmietankowych lodach z maszyny, które po 5-godzinnej wyprawie smakowały fenomenalnie. Po około 20-minutowej przerwie wchodziliśmy już na pokład promu i z bagażem pięknych doznań żegnaliśmy się z Texel.

Czy warto pojechać na Texel?

Bez chwili zawahania raz jeszcze pojechałbym na Texel. Myślę, że teraz wypożyczyłbym na miejscu skuter, ewentualnie rower elektryczny. Wtedy nieco spokojniej można przeżywać każdą godzinę na tym niewielkim kawałku ziemi. Trasa nie jest może wymagająca, ale w ciepłe dni na normalnym rowerze jest co robić, żeby pokonać te 52 kilometry. Jeśli szukacie ciekawych rowerowych doznań połączonych z pięknem natury, to nie mogliście lepiej trafić. Texel da Wam wszystko, czego potrzebujecie.

Link do mapy oraz trasy w formacie GPX dostępny jest na stronie Route.nl

 

Polski emigrant, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z wysiedleńczą rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz ciekawymi zdjęciami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Komentarze

  1. autor
    Iwona
    Sie 18, 2019 Odpowiedz

    No i już odpalam auto i jadę tam 😉 No a serio, naprawdę super reportaż. Potrafisz zareklamować każde miejsce. Słyszałam już o Texel, a teraz mam dowód, że dobrze słyszałam 🙂

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Sie 18, 2019 Odpowiedz

      Dzisiaj nie najlepsza pogoda na odwiedzanie Texel, ale jak bardzo mocno chcesz, to nic nie stoi na przeszkodzie 😉
      Bardzo miło jest usłyszeć pozytywną ocenę swojej pracy, wielkie dzięki Iwona.

  2. autor
    Kasia
    Sie 18, 2019 Odpowiedz

    Jak ktoś lubi rower to te 52 km będzie w sam raz 😂 pozdrawiam 😊

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Sie 18, 2019 Odpowiedz

      Zgadzam się. Nam wyszło łącznie lekko ponad 70 km, bo doszedł jeszcze dojazd na prom 😉

  3. autor
    Anita
    Sie 19, 2019 Odpowiedz

    Czy można na wyspie lub w Den Helder wynająć rower? Pozdrawiam 🙂

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Sie 19, 2019 Odpowiedz

      Anita,
      zarówno w Den Helder, jak i na wyspie istnieje taka możliwość. Weź jednak pod uwagę, że bilet na prom z rowerem jest minimalnie droższy.
      Tylko jechać i korzystać z uroków Texel 😉

  4. autor
    juliagoesaway
    Sie 22, 2019 Odpowiedz

    Super, tej miejscówki nie znałam, to mam już pomysł na kolejny wakacyjny weekend:)!

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Sie 24, 2019 Odpowiedz

      Julia, bardzo mnie to cieszy.
      Korzystaj z piękna tej wyspy 😉

  5. autor
    Magda
    Sie 24, 2019 Odpowiedz

    Czy mozna sie tam bez problemu wybrać motocyklem?

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Sie 24, 2019 Odpowiedz

      Dobre pytanie, widziałem ofertę dla samochodów oraz rowerów. Będąc na wyspie, wyprzedały mnie także skutery, dlatego możliwość przemieszczania się motorem istnieje, nie wiem natomiast, jak to wygląda z transportem tego środka lokomocji promem. Wystarczy zapytać o to przewoźnika i będziesz pewna na 100%

  6. autor
    Womenofpoland
    Wrz 1, 2019 Odpowiedz

    Wow! Holandia nie jest dla mnie zbyt atrakcyjnym krajem, ale wyspa Texel wydaje się być zupełnie inną krainą. Widzę, że miałeś super wycieczkę, mam nadzieję, że kiedyś będę mogła pójść w Twoje ślady 😊

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Wrz 1, 2019 Odpowiedz

      Karolina, poczekaj, aż się dobrze rozpiszę i pokażę jeszcze kilka ciekawych zakątków tego kraju.
      Holandia, jak i Niemcy nie są przez Polaków postrzegane za zbyt atrakcyjne, a ja się staram to zmienić 🙂
      Pójść w moje ślady i jechać na Texel? Nie ma problemu, zapraszam i możemy tam razem pojechać.

  7. autor
    Kamila
    Wrz 2, 2019 Odpowiedz

    Ale super blog! Prosze o dalsze polecenia, ciesze sie ze trafilam 🙂

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Wrz 2, 2019 Odpowiedz

      Kamila, dziękuję bardzo i ja także się bardzo cieszę, że do Ciebie dotarłem.
      Możemy się umówić, że ja będę tworzył kolejne treści, a Ty pomożesz mi poprzez zaproszenie swoich znajomych.
      Umowa stoi? 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close