Mönchengladbach – wypad na zakupy i co dalej?

Mając w planach małe zakupy oraz możliwość eksploracji nowych miejsc postanowiłem odwiedzić miasto, które dotychczas kojarzyło mi się tylko z klubem piłkarskim. Mowa o Mönchengladbach, chociaż częściej spotykałem się ze skrótowym określeniem Gladbach. Pomimo ogromnej ilości sprejowych bohomazów, które szpecą miasto, znalazłem także kilka miejsc, które powinny zainteresować potencjalnego turystę. Jesteście ciekawi, co to takiego?

Gdzie zaparkować w Mönchengladbach?

Jeśli macie w planach zrobienie dużych zakupów albo też chcecie oszczędzać nogi, to parking przy centrum zakupowym Minto w samym centrum miasta będzie idealnym i niedrogim rozwiązaniem. Dla tych bardzo oszczędnych znajdzie się też darmowa alternatywa, chociaż do centrum będziecie mieli kawałek do przejścia.

Co warto zobaczyć w Mönchengladbach?

Tak jak wspominałem na samym początku, jednym z głównych powodów mojej wizyty były małe zakupy w Minto. Bardzo lubię polską markę Reserved, która ma tutaj swój oddział. Po dość szybkich zakupach, odpuściłem sobie dalsze szwendanie się Hindenburgstraße, chcąc zaoszczędzić sił na zwiedzanie miasta. Ruszyłem w stronę małego Sculpture Park ze sztuką współczesną. Zanim jednak tam dotarłem, zatrzymałem się przy metalowych figurach osiołków, które cieszyły się sporym zainteresowaniem dzieci. W niewielkim parku zrobiłem zdjęcie czarno-białej rzeźby, która przypadła mi do gustu już podczas planowania wycieczki do Mönchengladbach. Ostatnio, zanim się gdzieś pojawiam, staram się doszukiwać ciekawych miejsc oraz atrakcji, które nie koniecznie można znaleźć w przewodnikach turystycznych.

Obierając krótszą trasę mojej wędrówki, wcale na tym nie zyskałem. Najpierw na wysokości parku zszedłem ze wzniesienia, aby po kilkuset metrach wdrapywać się do góry. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Miałem okazję sprawdzić nieco moją pozimową kondycję na bardzo rozległych schodach. Do pełni szczęścia brakowało mi tylko efektownych graffiti, bo prezentowane tam bazgroły raczej nie mogły się podobać. Szkoda, że przez wielu sztuka uliczna jest mylona za sprawą dewastacji. Niestety w Mönchengladbach sporo jest takich miejsc. Dla mnie tagowanie, czyli podpisywanie się na murach miejskich to głupota. Ciekawe, czy jest wśród Was ktoś, kto widzi pozytywne aspekty takiego zachowania?

Kolejnym interesującym obiektem, który spotkałem podczas mojej włóczęgi po Gladbach, był zbudowany w klasycznym stylu Haus Erholung. Na wyciągnięcie ręki miałem też Museum Abteiberg. W mojej pamięci utkwił obraz tej dość charakterystycznej konstrukcji. Nie był to pierwszy raz, kiedy zdjęcia w Internecie okazały się dużo ciekawsze niż rzeczywistość, no ale czasem tak bywa. Schodami w dół zszedłem do Abteigarten, czyli malutkiego i bardzo klimatycznego ogrodu. Po drodze minąłem dziewczynę, która w ciepłych promieniach słonecznych raczyła się lekturą książki. To bardzo spokojne miejsce idealnie się do tego nadawało. Ja poszedłem nieco dalej, aby nie przeszkadzać jej swoją obecnością i by móc w pełnej okazałości zobaczyć tutejszą St. Vitus Basilica. U podnóży obiektu sakralnego, tuż przed wykonaniem zdjęć, postanowiłem uraczyć się moim plenerowym śniadaniem. Po konsumpcyjnej przerwie wykorzystałem metalowy okrąg jako ramkę do wykonania zdjęcia. Efekt mojej pracy zapewne już widzieliście na zdjęciu tytułowym.

Zanim dotarłem pod same drzwi bazyliki, po drodze mijałem jeszcze „dzieła sztuki”, które jakoś nie szczególnie mi się spodobały. Nie wiem, co kierowało Franzem Westem, który tak piękne miejsce sprofanował jakąś aluminiową parówką. Nie wiem, może się po prostu nie znam, albo jestem jakiś uprzedzony. Jak będziecie w tym miejscu, to najlepiej sami oceńcie stosowność jego pracy.

Co do samej katedry to mogłem podziwiać ją niestety tylko z zewnątrz. Stwierdzam, iż z daleka prezentuje się ona dużo lepiej. Chcąc obejrzeć ją z każdej strony, ruszyłem w kierunku centrum. Tutaj dostrzegłem Muzeum Karnawału-Altes Zeughaus znajdujące się poniżej poziomu katedry. To właśnie ta klimatyczna ulica Weiherstraße, która przechodzi następnie w Arbeiberg i krzyżuje się z Rathausstraße, prowadziła do centrum miasta. Na mojej drodze, całkiem niespodziewanie, wyrosła mi także piękna „Turm zu Babel”. Tematyka tej rzeźby, ściśle związana z kościołem pasowała idealnie do jej lokalizacji.

Wspomniana już ulica Rathausstraße, jak sama jej nazwa wskazuje, doprowadziła mnie do rynku. Liczyłem na wielkie wow, ale niestety nie tutaj. Nie sam ryneczek, a jego okolica spodobała mi się do tego stopnia, że postanowiłem uwiecznić 2 szczególne dla mnie miejsca. Jeden to piękna wąska kamieniczka z efektownym napisem Prestige. Faktycznie w sąsiedztwie prostych budowli wygląda bardzo ekskluzywnie. Drugi obiekt to położony klimatycznie pub kibiców Borussii o wdzięcznej nazwie „BrauHaus MaNaMaNa”. Bardzo byłem ciekaw jego wnętrza, lecz lokal był niestety jeszcze nieczynny. Kto wie, może będzie ku temu jeszcze okazja.

Mając już w nogach kilka kilometrów, ruszyłem dalej w stronę charakterystycznej dla Gladbach Wasserturm, czyli wieży ciśnień. Nie miałem łatwego zadania. Chciałem w efektowny sposób uchwycić ten liczący sobie 51 metrów obiekt. Jeśli będziecie na miejscu, przyjrzyjcie się rzeźbie św. Wita oraz rycinie wodnego zwierzęcia. Kto wie, może komuś z Was uda się odgadnąć co ona przedstawia.

Z tego miejsca miałem już blisko do Bunter Garten. Nie budzący się do życia po zimowym śnie ogród, a usytuowana nieopodal Kaiser-Friedrich-Halle była moim punktem docelowym. Zbudowana na cześć panującego zaledwie 99 dni cesarza Fryderyka III miała służyć jako obiekt wydarzeń kulturalnych. Tutaj ku mojemu zdziwieniu znowu nie sam obiekt, a jego otoczka wprawiła mnie w osłupienie. Każdy z przechodniów spacerował ze smartfonem podłączonym do powerbanka. Na początku nie wiedziałem, o co chodzi. Jedna z mijanych osób z koszulką „pokemon is my cardio” dała jasno do zrozumienia, jaki jest cel tych wszystkich ludzi. Przyznajcie się, gracie w Pokemony?

Ostatnim etapem wycieczki po centrum Mönchengladbach był dworzec kolejowy oraz jego okolice. Otoczka DB zdecydowanie nie przypadła mi do gustu. Obecność dziwnych ludzi zmusiła mnie do zrobienia szybkiego zdjęcia dworca, który w jakiś sposób urzekł mnie swoją prostotą. Nie miałem zbytnio ochoty przebywać w tym miejscu, dlatego szybko ruszyłem ulicą Hindenburgstraße w kierunku Minto. Tam na szybko postanowiłem posilić się frytkami, aby następnie udać się samochodem na obrzeża miasta. Gdybym już teraz miał oceniać Mönchengladbach, to stwierdziłbym, że miasto nie zrobiło na mnie większego wrażenia. Ma kilka fajnych miejsc, ale nic szczególnie spektakularnego.

Nie wiedziałem jeszcze, co mnie czeka. Na sam koniec wizyty postanowiłem jeszcze zobaczyć Schloss Rheydt położony nieco na obrzeżach Mönchengladbach. Przyznam szczerze, że była to dobra decyzja. W pewnym stopniu poprawiła ona moją opinię na temat Gladbach. Co prawda nie wchodziłem do Muzeum Schloß Rheydt, ale sama konstrukcja oraz jej otoczenie zrobiły wystarczające wrażenie. W okolicy zamku dumnie kroczyły sobie kolorowe ptaki. Udało mi się zrobić kilka naprawdę dobrych ujęć przy zachodzącym słońcu. Osoby, które będą chciały spędzić tutaj nieco więcej czasu, mogą wybrać się na spacer po pobliskich terenach. Widziałem, że pomysł ten był praktykowany przez wielu mieszkańców miasta, którzy dość licznie zapełniali niezbyt wielki parking znajdujący się w okolicy.

Ostatnim etapem wycieczki był jeszcze rynek dzielnicy Rheydt. Ewangelicki kościół oraz tutejszy Ratusz spodobają się zapewne każdemu miłośnikowi architektury. Niestety znów nie było mi dane odwiedzenie wnętrza kościoła. Mimo wszystko jego zewnętrzna konstrukcja zachwyca swoją wzniosłością. Szczerze, to nie wyobrażam sobie, aby nie odwiedzić tego miejsca podczas wizyty w Mönchengladbach, do czego także i Was serdecznie zachęcam.

Polski emigrant, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z wysiedleńczą rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz ciekawymi zdjęciami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Komentarze

  1. autor
    Zuzanna
    Lut 25, 2019 Odpowiedz

    Hej, super wpis i piekne ujecia. Dodalabym Schloss Wickrath i wycieczke rowerowa wzdluz Niers. W Buntergarten sa tez klatki z roznym ptactwem, staw z zolwiami morskimi, mini ogrod japonski (jesli sie nie mylę, dawno nie bylam), duzo ludzi spaceruje z psami. Panuje tam super atmosfera latem – ludzie w roznym wieku na kocach robiacy piknik, niektorzy graja na instrumentach, niektorzy puszczaja muzyke z telefonu, pelno biegaczy, rowerzystow. Park tetni zyciem

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Lut 25, 2019 Odpowiedz

      Zuzanna, dziękuję bardzo za Twoje propozycję. Mam nadzieję, że okażą się one przydatne podczas planowania wycieczki przez czytelników.

  2. autor
    Bety
    Lut 25, 2019 Odpowiedz

    cudownie Takie piekne jest wlasnie Mönchengladbach

  3. autor
    Martin
    Cze 25, 2019 Odpowiedz

    Aachen ciekawsze i ładniejsze

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Cze 26, 2019 Odpowiedz

      Martin, wszystko zależy od gustu.
      Miałem już okazję być w Aachen dwukrotnie. Trzecią wizytę na pewno opiszę na blogu. Kiedy? Czas pokaże 😉

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close