Eindhoven to nie tylko klub piłkarski

Eindhoven jest znane fanom piłki nożnej za sprawą utytułowanego w kraju, jak i na świecie klubu piłkarskiego PSV. Pełna nazwa klubu Philips Sport Vereniging, a także obiektu sportowego Philips Stadion sprowadzają się do jednego… firmy Philips. To właśnie to doskonale znane każdemu przedsiębiorstwo nadało szczególny wyraz temu miastu. Po całkowitym zrównaniu z ziemią podczas II wojny światowej miasto podniosło się z gruzów i zostało odbudowane, ale w bardzo modernistyczny sposób. Próżno jest szukać tutaj typowych zabytków, czy historycznych ciekawostek. Mimo wszystko Eindhoven może się podobać. Chcecie dowiedzieć się dlaczego?

Jak dolecieć do Eindhoven?

Zwolennicy tanich linii lotniczych (Ryanair oraz Wizzair) zapewne doskonale znają to miasto. Jeśli będziecie chcieli w tani sposób dostać się do Amsterdamu albo też odwiedzić Eindhoven, na przykład podczas przesiadki, to wachlarz Waszych możliwości jest bardzo rozpięty. Na chwilę obecną udało mi się znaleźć tanie połączenia lotnicze praktycznie z każdego zakątka Polski – Gdańsk, Katowice, Kraków, Lublin, Poznań, Warszawa, czy Wrocław.

Jak dojechać z lotniska do centrum Eindhoven?

Co prawda liczące sobie niespełna 230 tysięcy mieszkańców Eindhoven jest piątym co do wielkości miastem Holandii, ale zdecydowanie nie ma się co obawiać jego ogromu. Lotnisko położone jest zaledwie 5 kilometrów od centrum miasta. Bezproblemowy dojazd zapewni Wam linia autobusu miejskiego numer 401, która kursuje co 10 minut. Więcej szczegółów znajdziecie na stronie hermes.nl. Ponadto ta sama linia zawiezie Was także na dworzec autobusowy, który sąsiaduje z dworcem kolejowym. Z tego miejsca jadąc pociągiem przez Den Bosch oraz Utrech po niespełna półtorej godzinie dotrzecie do wymarzonego przez wielu turystów Amsterdamu.

Co warto zobaczyć w Eindhoven?

Spotkałem się ze stwierdzeniem, że to miasto bez historii. Faktycznie próżno jest tu szukać jakichś atrakcji sprzed setek lat. Stwierdzenie łamać może jedynie rzymskokatolicki kościół św. Katarzyny (St. Catherine’s Church), który mimo wszystko i tak powstał stosunkowo niedawno, bo w latach 1861-1867.

Ja swoją przygodę rozpocząłem od zachodniej części miasta. To właśnie tutaj zostawiłem swoje auto, a następnie spacerując obok ciekawego obiektu The Wall, ruszyłem w stronę jeszcze bardziej spektakularnej konstrukcji Evoluon. Futurystyczny obiekt z 1966 roku swoim wyglądem przypomina ogromny statek kosmiczny. Powstał on z okazji 75-lecia Philips, będąc technologicznym symbolem osiągnięć firmy. Jeszcze w latach 80 pełnił funkcję muzeum techniki. Obecnie można fotografować go tylko z zewnątrz, ponieważ znajduje się tutaj niedostępne dla turystów centrum konferencyjne.

Na jednym z niewielkich budynków mieszkalnych miałem okazję natrafić na zdjęcia przedwojennego Eindhoven. Było to jedno z nielicznych historycznych wspomnień. Następnie przemierzając pomiędzy nowoczesnymi architektonicznie budynkami, mijałem wielu pozytywnie nastawionych obcokrajowców. Potwierdziło to tylko wcześniej wyczytane informacje na temat wielokulturowości tego miasta. Automatycznie używany język angielski podczas wizyt w sklepie także dawał do myślenia.

Wreszcie dotarłem w okolice Stadionu PSV. Ogromne wrażenie zrobił na mnie efektowny mural, który uważam za jedną z najbardziej realistycznych prac, jakie dotychczas widziałem w Holandii. Tuż obok znajdował się ogromny stadion czołowej holenderskiej drużyny, który może pomieścić 34.600 widzów. Jego pojemność powinna nieco wizualizować Wam ogrom tego obiektu. Pomimo swojej nowoczesności, jako zwolennikowi stadionowego old schoolu zdecydowanie bardziej podobały mi się rzeźby piłkarzy, jak i efektowna metalowa brama w angielskim stylu.

Zanim dotarłem do samego serca miasta całkiem przypadkowo, kilkadziesiąt metrów wcześniej dostrzegłem zza bramy pomnik nawiązujący do „Operacji Oyster” z 6 grudnia 1942 roku. Będąc jednak pod wrażeniem ogromnych budynków miejskich, postanowiłem czym szybciej pójść dalej by stanąć u podnóży Light Tower. Jest to charakterystyczny obiekt miasta, w którym to firma Philips prowadziła kiedyś testy żarówek. Obecnie jest on podświetlany przez kolorowe lasery, a najlepiej jest odwiedzić to miejsce podczas corocznego Glow Eindhoven.

Przemieszczając się nowoczesnymi uliczkami miasta, kierowałem się w stronę Philips Museum, gdzie znajdowała się kiedyś fabryka tej firmy. Znowu całkiem przypadkowo natrafiłem na kolejny efektowny mural. Chyba zgodzicie się ze mną, że sztuka uliczna jest zdumiewająca?

Wspomniane już przeze mnie murale, jak i liczne streetartowe naklejki tylko odwzorowują nowoczesny styl tego miasta. Co prawda wlepka — „Zwarte Piet is Racisme”, nie do końca przypadła mi do gustu, ale nie chcę się wdawać w polityczny konflikt, który i tak niepotrzebnie dzieli wielu Holendrów. Jak w przyjemnej atmosferze obchodziłem przybycie św. Mikołaja, mieliście okazję przeczytać na blogu już jakiś czas temu.

Muszę Wam jeszcze wspomnieć, że Eindhoven uważane jest za centrum holenderskiego designu. W mieście regularnie odbywają się m.in. imprezy Design Academy i Dutch Design Week. To właśnie z nowoczesnością i technologią będzie kojarzyło mi się to miasto. Jeśli interesuje Was tematyka motoryzacyjna, to śmiało możecie zajrzeć także do DAF Museum. Na obrzeżach miasta, tuż przy Veldhoven znajduje się największe na świecie rondo rowerowe. Kto wie, jeśli zawitam kiedyś w te strony moim jednośladem, to na pewno będę chciał sprawdzić funkcjonalność tej konstrukcji.

Co prawda głównym celem przyjazdu do Eindhoven było odebranie z lotniska znajomych. Mimo wszystko dość pozytywnie zaskoczyłem się tym miastem. Charakterystyczne dla Holandii uliczki wyglądały bardzo podobnie jak we wcześniej odwiedzanych miejscowościach. Mimo wszystko miały w sobie coś wyjątkowego. W moim odczuciu Eindhoven jest idealne na krótszą, jednodniową wizytę połączoną np. z zakupami.

Polski emigrant, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z wysiedleńczą rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz ciekawymi zdjęciami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Komentarze

  1. autor
    Ola
    Sty 22, 2019 Odpowiedz

    Najważniejsze punkty wymienione 👍następnym razem polecam industrialny strijp-s. W ostatnich latach jedna z najważniejszych części EHV 👊

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Sty 22, 2019 Odpowiedz

      Ola,
      myślę, że będzie ku temu okazja.
      Bardzo dziękuję za komentarz.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close