Czy Kevelaer to niemiecka Częstochowa?

Kevelaer to niewielkie miasteczko, które przez naszych rodaków często nazywane jest niemiecką Częstochową. Pod względem religijnym ma naprawdę bardzo wysoką rangę, o czym świadczyć mogą, chociażby pielgrzymki papieża Jana Pawła II czy Matki Teresy z Kalkuty. Jesteście ciekawi, co takiego szczególnego ma w sobie to nadreńskie miasteczko, że przyciągnęło do siebie tak wielkie osobowości i co oprócz aspektów czysto religijnych można w nim jeszcze zobaczyć?

Centrum Kevelaer

Moja wycieczka po Kevelaer rozpoczęła się od wczesnych godzin porannych. Sam wjazd do miasta może nie urzekł mnie niczym specjalnym. Typowa zabudowa z kilkoma bardziej lub mniej interesującymi budynkami. Im bardziej jednak zbliżałem się do centrum Kevelaer, tym poziom zachwytu zaczynał rosnąć. Okolica niewielkiego placu, który dla orientacji można nazwać „rynkiem”, zapewnia całkiem przyjemne doznania wizualne. Sporych rozmiarów gotycki Kościół św. Antoniego, modernistyczna ociekająca wodą fontanna, czy chociażby piękny budynek restauracji Alt Derp, która może poszczycić się około 300-letnią tradycją. Największa atrakcja Kevelaer, do której to pielgrzymują tysiące wiernych, była widoczna na drugim planie. Nie zmieniało to jednak faktu, że jej widok tylko piętnował moją niezaspokojoną ciekawość. Chcąc jeszcze bardziej zbudować napięcie, postanowiłem, że Bazylikę Mariacką zostawię sobie, a także i Wam dopiero na sam koniec.

Alte Rathaus i Sankt-Klara-Platz

Na hulajnodze, którą notabene uważam za rewelacyjny środek lokomocji podczas odkrywania nowych miast, ruszyłem w kierunku niewielkiego, ale bardzo ładnie prezentującego się Alte Rathaus. Stary ratusz, nie jest wcale aż taki wiekowy, jak jego nazwa wskazuje. W obiekcie, który liczy sobie ponad 100 lat, w 1987 roku zasiadała wspomniana na samym początku Matka Teresa z Kalkuty. Jakieś kilkadziesiąt metrów dalej przemierzając ulicą Marktstrasse dotarłem do ciekawie wyglądającego Sankt-Klara-Platz. Oczywiście i tutaj, tak jak i w całym Kevelaer nie mogło zabraknąć religijnych akcentów. Musicie wiedzieć, że jak na „niemiecką Częstochowę” przystało, całe Kevelaer ma bardzo duchowy wygląd i dość jednoznaczny przekaz.

Wasserturm Kevelaer

Odbiegając na chwilę od religijnej tematyki, muszę Wam powiedzieć, że bardzo ciekawie prezentuje się wieża ciśnień, która bryluje na obrzeżach miasta. Nie łatwo jest mi to przyznać, ale podoba mi się ona znacznie bardziej, niż ta, którą mogłem podziwiać przez lata w mojej rodzinnej Wrześni. Jako ciekawostkę dodam jeszcze, że o ile nie „przejedliście” się jeszcze widokiem wiatraków, to warto poszukać w tej okolicy białego młyna. Jeśli podoba się Wam ten z mojego zdjęcia to tym bardziej powinniście podjąć się poszukiwania go w Kevelaer.

Droga do Bazyliki w Kevelaer

Moim zdaniem są 2 ciekawe drogi biegnące w kierunku bazyliki. Z pozoru nazwy mogłoby się wydawać, że prowadząca od wschodu Basilikastraße będzie najefektowniejsza. Nic w tym jednak bardziej mylnego. Zdecydowanie bardziej polecam Wam przespacerować się „zakupową” Hauptstraße prowadzącą z południowego wschodu. Oprócz butików, kawiarni, czy sklepów z gadżetami religijnymi będziecie mogli zajrzeć tutaj także do Niederrheinisches Museum für Volksskunde und Kulturgeschichte. Jak sama nazwa mówi, jeśli interesuje Was temat kultury oraz historii artystycznej dolnego Renu to na pewno znajdziecie tam coś dla siebie. Wracając jednak do tematu Bazyliki Mariackiej, to ja akurat dostałem się do niej od północnego zachodu, wybierając tym samym najkrótsze możliwe rozwiązanie. Jak się potem okazało, wcale nie najgorsze pod względem atrakcyjności turystycznej. Efektowna, malownicza uliczka Amsterdamer str. zapewne ucieszy niejedno wymagające oko. W koło całkiem sporo jest kościelnych akcentów, a na szczególną uwagę zasługuje tutaj prawosławna Kaplica św. Jana.

Gnadenkapelle

Najważniejszym duchowym punktem Kevelaer jest oczywiście… Gnadenkapelle. Jest to miejsce, w którym to rzekomo objawiła się Matka Boska, a następnie w jego sąsiedztwie powstał sporych rozmiarów kościół będący obecnie bazyliką. Jeśli dobrze przyjrzycie się fotografii, to w tym niewielkim budynku pomiędzy siedzącymi wiernymi będziecie mogli dostrzec cudowny obraz Matki Bożej. Znacznie bardziej polecam Wam go jednak zobaczyć z bliska na własne oczy podczas wizyty w tym nadreńskim miasteczku.

Bazylika w Kevelaer

Przyszedł wreszcie czas na deser, a dokładniej wisienkę na torcie, czyli Sanktuarium Matki Bożej Pocieszycielki Strapionych. Chcąc odwzorować Wam rangę tego kościoła, może tylko nadmienię, że co roku miejsce to jest odwiedzane przez około 800.000 pielgrzymów (głównie z Niemiec oraz Holandii). Jeśli zewnętrzna konstrukcja zrobiła na Was wrażenie swoją wielkością i atrakcyjnością, to zaczynam się zastanawiać, jak wielkie emocje będą Wam towarzyszyć podczas wizyty w środku. Piękne ciemne kolory oraz kontrastujące efektowne zdobienia spodobają się chyba każdemu turyście, nawet temu, którego kościoły zazwyczaj zbytnio nie interesują.

Czy warto odwiedzić Kevelaer?

Ścisłe centrum jest niewielkie. Czego można spodziewać się po niespełna 30-tysięcznym miasteczku?. Mimo wszystko warto spędzić tutaj niedzielne popołudnie i to nie tylko, aby nabrać duchowej energii. Oczywiście miejsce w szczególności przypadnie do gustu osobom, które cenią sobie aspekty religijne i szukają kontaktu z Bogiem. Tutaj bez wątpienia będą one miały sporo okazji na zrealizowanie swoich planów. Osoby, które nie są zbytnio pobożne, także powinny znaleźć tutaj coś dla siebie. Wizyta w kawiarni, czy spacer klimatycznymi uliczkami miasteczka to także dobra forma na poznanie Kevelaer od świeckiej strony.

Polski emigrant, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z wysiedleńczą rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz ciekawymi zdjęciami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Komentarze

  1. autor
    Iwona
    Wrz 21, 2019 Odpowiedz

    Super opis. Dziękuję

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Wrz 21, 2019 Odpowiedz

      Nie ma za co. Polecam się na przyszłość 😉

  2. autor
    Anna
    Wrz 21, 2019 Odpowiedz

    Ładne zdjęcia

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Wrz 22, 2019 Odpowiedz

      Dziękuję bardzo, staram się to robić, najlepiej jak tylko potrafię… Nie ukrywam jednak, że cały czas się uczę.

  3. autor
    Lola
    Wrz 22, 2019 Odpowiedz

    Bardzo dobrze się czyta Twojego bloga 😊

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Wrz 23, 2019 Odpowiedz

      Lola, miło jest dostawać takie wiadomości.
      Jeśli dobrze się czyta, to mam tylko nadzieję, że robisz to regularnie i jesteś stałą czytelniczką 😉

  4. autor
    Dorota
    Wrz 24, 2019 Odpowiedz

    Byliśmy zwiedzić miasteczlo przepiękne ,a bazylika cudowna dziękuję że dzięki Panu można zwiedzić piękne miejsca.

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Wrz 24, 2019 Odpowiedz

      Super, bardzo mnie to cieszy. Nie ma za co dziękować. Proszę tylko czytać blog i dzięki niemu odwiedzać kolejne ciekawe miejsca 😉

  5. autor
    Kaja
    Wrz 25, 2019 Odpowiedz

    Wspaniały blog 🙂
    Super napisany!
    Subskrybuję 😉

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Wrz 25, 2019 Odpowiedz

      Tak trzymać! 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close