Airborne Muzeum „Hartenstein” w Oosterbeek

Będąc pod wrażeniem tego, co zobaczyłem w Driel, a także znając historię bitwy pod Arnhem, chciałem udać się jeszcze w niedzielę do Oosterbeek, a dokładniej Airborne Muzeum „Hartenstein”. Niestety czasowo było to niewykonalne. Byłem zmuszony przełożyć moją wizytę na później i ostatecznie przełożyłem ją o… jeden dzień. Szczerze? Nie była to wcale taka zła decyzja. Niedzielne emocje w Driel sięgały zenitu, a ja w jakże ciężki ze względu na prace poniedziałek także dostarczyłem sobie ogrom podróżniczych emocji.

Oczekiwania oraz okoliczności.

Zanim wszedłem do środka Airborne Muzeum „Hartenstein” podziwiałem wystawę fotograficzną „Arnhem Boys” znajdująca się tuż obok Villi Hartestein. To właśnie ta rezydencja była niegdyś siedzibą aliantów, a obecnie w jej wnętrzu znajduje się muzeum. Zszokowała mnie trochę ilość osób w podeszłym, jak i młodym wieku, którzy to rozmawiali w pięknym języku angielskim. Dali mi tym samym odczuć, jak Operacja Market Garden była ważna dla ich kraju i jak bardzo „utkwiła” w ich pamięci. Myślę, że pod tym względem Anglicy są do nas bardzo podobni. Ojczyzna i historia to dla nich równie wartościowe aspekty, jak i dla nas Polaków.
Będąc w okolicy Airborne Muzeum „Hartenstein”, niech nie złudzi Was niewielki gabaryt tego budynku. Muszę się przyznać, że ja także dość sceptycznie podchodziłem do tego miejsca. Całkowicie nie wiedziałem, czego się po nim spodziewać ze względu na jego jakże skromną wielkość. Po przejściu wszystkich jego zakamarków mogę jednak jednoznacznie przyznać się do faktu, jak bardzo się myliłem. Napiszę Wam o tym jednak nieco później.

Wejście do Airborne Muzeum „Hartenstein”

Na wstępie oprócz licznych gadżetów nawiązujących do bitwy o Arnhem w kasie biletowej można było nabyć także gadżety typowo turystyczne. Nie jestem jednak zwolennikiem tego typu pamiątek, które potem bardzo często zbierają tylko kurz w domu. Pomimo mojej dezaprobaty skusiłem się jednak na ostatnią odznakę naszej 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Uznałem, że posiadanie, a już tym bardziej reprezentowanie tego symbolu to powód do dumy, dlatego też nie mogłem postąpić inaczej.

Karta muzealna – Museumkaart

Dzięki mojej karcie muzealnej mogłem całkowicie za darmo wejść na teren Airborne Muzeum „Hartenstein”. Jeśli tak jak ja sporo podróżujecie po Holandii i lubicie zaglądać do muzeów, to zdecydowanie polecam Wam stać się jej posiadaczem. Ja akurat otrzymałem ją jako prezent urodzinowy, który tak na marginesie okazał się strzałem w 10! Jeśli zainteresowałem Was tym tematem to więcej informacji na jej temat oraz korzyści płynących z jej posiadania planuje opisać już niebawem w osobnym artykule.

Co można zobaczyć w Airborne Muzeum „Hartenstein”?

W muzeum możecie zobaczyć dosłownie wszystko, co związane jest z wojną oraz bitwą o Arnhem. 5 pięter, na których zgromadzono bogatą kolekcję broni, odzieży oraz wojskowego sprzętu, a także zdjęcia, filmy, czy wywiady z uczestnikami wojny, zapewne zaspokoją Waszą historyczną ciekawość. Pytanie tylko, czy będziecie w stanie przyswoić sobie tak ogromny zastrzyk informacji. Pamiętajcie jednak, że znajomość jednego z trzech języków: holenderski, angielski lub niemiecki będzie kluczowa, aby dobrze przyswoić sobie zgromadzoną tam mądrość.

Co zrobiło na mnie największe wrażenie w Airborne Muzeum „Hartenstein”?

Do czasu aż nie zszedłem na najniższe piętro, chyba najbardziej podobało mi się pomieszczenie poświęcone naszym dzielnym rodakom. Polski hełm, czy też sztandar z godłem naszego kraju dumnie prezentujący się na ścianie muzeum. Taki widok wprowadza chyba każdego Polaka w stan zadumy. Miło było też obejrzeć film wprowadzający na samym początku wycieczki, który wzbogacony był o napisy w języku polskim.
W Airborne Muzeum „Hartenstein” najbardziej mogą podobać się podziemia. Najpierw przejdziecie przez szkielet samolotu, gdzie będziecie mogli poczuć się jak spadochroniarze podczas wojny. Na całe szczęście twórcy Airborne Muzeum „Hartenstein” oszczędzili odwiedzającym widoków znad ziemi. To właśnie tutaj gra świateł połączona z ogromną ilością dźwięku powoduje, że czujemy się jak aktywni uczestnicy desantu.
Najlepsze, o ile tak można o tym powiedzieć, było przede mną. Kolejne pomieszczenie przeniosło mnie na pole bitwy, a dokładniej do centrum miasta. To tutaj dało się słyszeć rozkazy w języku niemieckim, odgłosy padających strzałów, czy też detonowanych materiałów. To właśnie w tym miejscu nabrałem jeszcze większego szacunku dla uczestników Operacji Market Garden. Dla mnie obecność w tym strasznym miejscu była na szczęście świadomą iluzją. Dla nich mógł być to jeden z kolejnych dni okrutnej wojny, może nawet i ten ostatni w ich życiu.

Komu i kiedy polecam odwiedzić to miejsce?

Każdy zwolennik historii oraz militariów będzie w pełni zadowolony z odwiedzin tego miejsca. Myślę, że także każdy polski patriota powinien poczuć coś wyjątkowego podczas swojej obecności w tym miejscu. Myślę, że wszystko zależne jest jednak od charakteru i nastawienia osoby odwiedzającej.
Jedno, czego jestem pewien, to fakt, kiedy najlepiej jest odwiedzić to miejsce. Bez dwóch zdań warto pojawić się tutaj w rocznice bitwy o Arnhem (druga połowa września). Wtedy to do tego holenderskiego miasta przyjeżdża oraz przylatuje wielu weteranów, ich potomków oraz ludzi z zagranicy, których łączy wspólny cel. Moje spotkanie twarzą w twarz z jednym z weteranów jest wręcz nie do opisania. Emocje, jakie mi, a także i jemu towarzyszyły, pomimo jakże sędziwego wieku dodawały tylko dodatkowych doznań. Opowiadane przez przewodnika fakty, które niedosłyszący już żołnierz tylko potwierdzał, dały mi tak ogromne świadectwo, że o lepsze nie trzeba. Na usta ciśnie się tylko jedno stwierdzenie – Nigdy więcej wojny!

Wszelkie informacje niezbędne do odwiedzenia Airborne Muzeum „Hartenstein” znajdziecie na ich stronie internetowej.

Polski emigrant, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z wysiedleńczą rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz ciekawymi zdjęciami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Komentarze

  1. autor
    Kasia
    Paź 9, 2019 Odpowiedz

    Chętnie zjawię się z mężem tam, on lubi takie tematy 😊

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Paź 9, 2019 Odpowiedz

      Kasiu, w takim razie nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam udanie spędzonego czasu.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close