Valkenburg – najbardziej świąteczne miasto Europy?

Okres świąt bożego narodzenia to przede wszystkim czas rodzinnych spotkań. Będąc podróżnikiem, a już tym bardziej członkiem rodziny z turystycznym bakcylem o siedzeniu w domu przy suto zastawionym stole można raczej zapomnieć. Chcąc poczuć nieco bardziej świąteczną aurę, postanowiłem, że w rodzinnym gronie wybierzemy się do Valkenburga. Miasto z Limburga dość dumnie reklamuje się jako Kerststad. Jeśli chcecie przekonać się, czy faktycznie jest tak bardzo świąteczne, to poświećcie na lekturę kilka minut swojego czasu.

Valkenburg – gdzie zaparkować samochód?

Niestety, ale pogoda tego dnia totalnie nam nie sprzyjała. Już praktycznie od momentu wyjazdu z domu deszczowe chmury wisiały w powietrzu. Oczywiście nikt z nas się tego nie przestraszył. Chęć odkrywania nowych miejsc była dużo większa.
Nasz samochód zaparkowaliśmy w okolicach dworca kolejowego, ponieważ nigdzie w okolicy nie udało nam się znaleźć darmowego parkingu. Konstrukcja z 1853 roku jest najstarszym obiektem stacji kolejowej w Holandii będący w ciągłym użyciu. To właśnie tutaj pierwszy raz mieliśmy do czynienia z charakterystycznym kamieniem budulcowym. Na wykonanych przeze mnie zdjęciach bez problemu zauważycie dominację koloru żółtego. Wszystko to za sprawą występującego w tym regionie żółtego wapienia. Ten surowiec jest do tego stopnia miękki, że turyści pozostawiają w mieście wiele nowoczesnych rycin w postaci inicjałów, podpisów, czy też zabawnych tekstów widocznych szczególnie na ruinach zamku.

Valkenburg

Widząc efektownego misia, nie liczyłem, że kilkadziesiąt metrów dalej natrafimy na zabawną postać czarownicy. Wiedźma w kurtce z napisem Harley Davidson nie dostosowała swojej prędkości do panujących warunków i niestety zatrzymała się na drzewie. Bardzo zabawny i przyciągający uwagę odwiedzających element Valkenburga. Z tego miejsca ruszyliśmy prostą drogą na południe do oddalonego o jakieś 10 minut spacerem centrum miasta, by móc podziwiać główne turystyczne atrakcje.

Valkenburg_czarownica

Zwiedzanie centrum Valkenburga

Naszą eksplorację centrum miasta rozpoczęliśmy od stoisk świątecznych rozstawionych na placu Theodoor Dorrenplein. W powietrzu dało się wyczuć intensywny zapach grzanego wina oraz smażonego jedzenia. Przed oczyma co rusz prześmigiwały mi kolejne twarze nierzadko zbłąkanych ludzi. Byłem trochę zszokowany, że mimo tak niekorzystnej pogody po pięknych ulicach miasta spacerowali tak liczni turyści. Może to też pewnego rodzaju ewenement tego miejsca.

Valkenburg_jarmark

Na moich polskich gościach duże wrażenie zrobiły tutejsze kanały wodne. Dużo uwagi poświęciliśmy także tutejszej średniowiecznej bramie. Ta XIV w. konstrukcja dała nam chwilowe schronienie przed opadami deszczu. To właśnie tutaj, w tej zrekonstruowanej w 2014 roku baszcie mogliśmy z dużym spokojem przymierzyć się do wykonania precyzyjnych zdjęć kanałów oraz murów miasta.

Valkenburg_kanal

Valkenburg_stoiska

Valkenburg_baszta

Przemierzając piękne wąskie uliczki, nie dajcie owładnąć się złudzeniu i zwróćcie uwagę na różnorodność żółtych konstrukcji. Z pozoru bliźniacze budynki znacznie różnią się od siebie stylem budownictwa. Wszystko to wynika z różnorodności zamieszkujących tutaj przed wieloma laty rezydentów. W ciągu swojej historii miasto należało, chociażby do Francuzów, czy Hiszpanów i to właśnie naleciałości architektoniczne tych kultur będą tutaj zauważalne.
Idąc w głąb twierdzy, naszym oczom zaczęło ukazywać się coraz to więcej licznie wypełnionych kawiarenek oraz restauracji. Widok turystów grzejących się przy gazowych piecykach otulonych w zimowe koce to normalny widok tego miejsca. Myślę, że w Polsce raczej próżno szukać zwolenników takiej formy spożywania grzanego wina, czy też gorącej herbaty. Holendrzy mają to do siebie, że lubią spotykać się poza domem i to właśnie w taki sposób celebrują okres okołoświąteczny, bez względu na niezbyt korzystną pogodę.

Valkenburg_rower

Valkenburg_kawiarnie_2

Valkenburg_brama

Valkenburg_brama_rycerze

Kilkanaście metrów dalej zza restauracyjnych markizów naszym oczom ukazało się wzniesienie z ruinami zamku. Zanim jednak dotarliśmy do starej twierdzy, przeszliśmy przez efektowną bramę miejską, od której już tylko minuty dzieliły nas od głównej atrakcji miasta, czyli tutejszej jaskini. Niestety, ale w tym okresie ilość odwiedzających miasto była przeogromna. Dodatkowo deszczowa pogoda sprawiła, że turyści lgnęli do groty, tworząc tym samym kilkusetmetrową kolejkę. Nie chciałem bezczynnie moknąć i stać w miejscu. Zdecydowanie polecam Wam zakup biletu online, które pozwoli zaoszczędzić sporo czasu oraz nerwów. Więcej szczegółów znajdziecie na stronie KerststadValkenburg

Valkenburg_jaskinia

Chcąc nieco uciec od turystycznego zgiełku, postanowiliśmy udać się w stronę wspomnianych ruin zamku. By przedostać się do rumowiska XVII w. zamku, przechodzimy przez hol restauracji — De Haselderhof. To właśnie tutaj po małej eksploracji postanowiliśmy się zatrzymać, by nieco się osuszyć i porozmawiać w rodzinnym gronie. W moim odczuciu to idealne miejsce na odpoczynek w Valkenburgu. Spokojne, przystępne cenowo, a na dodatek pozbawione turystycznego zgiełku.

Valkenburg_zamek_1

Valkenburg_zamek_2

Valkenburg_zamek_3

Wracając do naszej wycieczki, a dokładniej do warownej twierdzy należy nadmienić, że w 1672 roku zamek został całkowicie zniszczony. Myślę, że aby móc czuć się spełnionym po odwiedzeniu tego miejsca trzeba być pasjonatom tego typu atrakcji. W naszym przypadku zrządzenie losu sprawiło, że podczas naszej obecności bramka biletowa była w serwisie, dlatego też udało nam się zaoszczędzić parę euro i wejść na gruzowisko bez uiszczania opłaty. Taka forma wynagrodzenia za niezbyt pozytywne emocje związane z widokiem niekończącej się kolejki do jaskini była dla mnie wystarczająca. Ja nigdy nie mam presji zaliczania kolejnych atrakcji, chociaż zawsze chcę wycisnąć z każdego wyjazdu jak najwięcej. Podróże to dla mnie przede wszystkim dobra zabawa i z takim też założeniem podszedłem także do tego wyjazdu.

Czy Valkenburg to faktycznie tak bardzo świąteczne miasto?

W materiałach promocyjnych Valkenburga wyczytałem, że szczyci się on oficjalnym mianem europejskiego miasta świątecznego. Fakt, przez ponad 50 dni w roku da się poczuć tutaj specyficzny klimat. W moim odczuciu świąteczną atmosferę tworzą jednak przede wszystkim bliscy ludzie i wspólne relacje, a nie jakiś marketingowy twór. Tak czy inaczej, jestem zdania, że Valkenburg jest wart odwiedzenia, szczególnie w czasie świąt. Pamiętajcie jednak, że ten okres należy spędzać z najbliższymi. Przecież świąteczną atmosferę tworzy szczególnie ich bliskość.

Polski wysiedleniec, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z emigracyjną rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz wnikliwymi spostrzeżeniami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Komentarze

  1. autor
    Marzena
    Gru 31, 2018 Odpowiedz

    Super Blog! Powodzenia

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Sty 1, 2019 Odpowiedz

      Marzena,
      dziękuję bardzo, ale myślę, że dużo zależy także od wiernych czytelników, którzy są dla mnie bezcenną motywacją do dalszego działania.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *