Thorn – białe miasto Holandii

Dlaczego akurat Thorn?

Pomysł odwiedzenia Thorn zrodził się w mojej głowie całkiem przypadkowo. Moim priorytetem było odwiedzenie czegoś nietypowego w Holandii. Nie potrafię wytłumaczyć dlaczego, ale spośród zestawienia 10 najmniejszych i najbardziej urokliwych miasteczek Thorn zaciekawiło mnie najbardziej. Pozytywnie na moją decyzję wpłynęła także lokalizacja, a dokładniej niedalekie położenie od Roermond, miasta zakupoholików, do którego Was jeszcze kiedyś zabiorę. Skupmy się może jednak na limburdzkim Thorn.

Interesujące odkrycie

Planowanie wycieczki w tym liczącym niespełna ponad dwa tysiące mieszkańców miasteczku rozpoczęło się dość interesująco. Po wpisaniu w wyszukiwarce hasła Thorn, ku mojemu zdziwieniu ukazał się… Toruń. Mieszkańcy Kujaw, a już tym bardziej Grodu Kopernika zapewne nie są zdziwieni. Dla tych, którzy nie wiedzą, w języku niemieckim oraz holenderskim Toruń tłumaczy się właśnie jako Thorn. Nie zmieniając może jednak tematu, wróćmy do holenderskiego Thorn i przenieśmy się do miejsca, które Holendrzy nazywają „het witte stadje”, co w naszym ojczystym języku oznacza-białe miasto.

Wizyta w Thorn

Wkraczając do centrum miasta Thorn, mijałem dość licznych rowerzystów, a także grupki turystów, którzy w malutkich kawiarenkach debatowali na różne tematy. W gwarze oprócz holenderskich głosów dało się usłyszeć także turystów z Francji, chociaż równie dobrze mogli to być Belgowie z zachodniej części tego kraju. Krocząc po starym kamiennym bruku, nie sposób było podważyć genezy potocznie używanej przez Holendrów nazwy miasta, która jest logiczna. Ogromną ilość białych budynków, której biel przy świecącym słońcu aż bije w oczy, zauważyłby pewnie i niewidomy. Postanowiłem iść nieco dalej. Docierając do XIV w., byłego kościoła opactwa benedyktynów w mojej głowie zrodziło się kolejne pytanie, dlaczego wszystkie budynki tego miasteczka są koloru białego, a kościół mimo wszystko zachował swój „naturalny” kolor? Zdawałem sobie sprawę, że w tamtych czasach biały kościół mógłby być ewenementem na ogromną skalę, co jeszcze bardziej rozbudziło chęć zaspokojenia mojej wiedzy.

thorn2

thorn3

Dlaczego w Thorn jest tak biało?

W dzisiejszych czasach odpowiedzi na trapiące nas pytania znajdujemy zazwyczaj w Internecie. Nie inaczej było i w tym przypadku. Jak się zapewne domyślacie, znalezienie odpowiedzi nie było zbyt trudne, ale za to odnaleziona informacja okazała się niestety dużo mniej efektowna, niż samo miasteczko. Po przyswojeniu przeze mnie historycznej notki tłumaczenie nazwy Thorn (cierń) pasowała mi do niego idealnie. Miasto kryło w swojej historii cierpienie oraz ból. Chcąc znaleźć odpowiedź na pytanie, należy przenieść się do roku 1794. Wówczas panujący tutaj Francuzi, którzy przeganiając jego rdzennych mieszkańców, przywłaszczyli sobie Thorn i osiedlili tam jego nowych „lokatorów”. Nowi właściciele miasta nałożyli na jego mieszkańców podatek na podstawie… wielkości okien. Niestety nowej i zarazem dość ubogiej społeczności osiedlającej się w dużych budynkach z ogromnymi oknami po prostu nie było stać na opłacenie daniny. Sprytnym rozwiązaniem problemu wielkich przestrzeni okiennych okazało się ich znacznie zmniejszanie. Elementy ingerencji ludzkiej w postaci nowych cegieł zostały w najtańszy możliwy sposób pobielone, niwelując tym samym różnicę w kolorze nowego materiału budowlanego. W taki właśnie przykry sposób dowiedziałem się, jak miasto zdominowała biel, która obecnie cieszy się ogromnym uznaniem turystów.

thorn 4

thorn 6

Niezwykłość Thorn

Stojąc w samym centrum Thorn, a dokładniej nieopodal wspomnianego już kościoła św. Michała podziwiałem piękno tej gotyckiej bazyliki. Wtedy też dotarło do mnie, że wspomniane już wcześniej przybycie na te ziemie Francuzów oznaczało koniec opactwa. Towary należące wówczas do klasztoru przepadły, a wszystkie będące własnością cystersów budynki zostały zniszczone, z wyjątkiem kościoła. Ten fakt znowu dał mi do myślenia. Co kierowało najeźdźcami, że akurat ten obiekt, obok którego właśnie stoję, został ocalony?
Chcąc pokazać Wam wyjątkowość Thorn, muszę napomknąć, że niegdyś było ono księstwem i zarazem najmniejszym niezależnym stanem w Świętym Cesarstwie Rzymskim. Obecnie, o czym świadczą liczne odwiedziny turystów, jest uroczym holenderskim miasteczkiem z brukowanymi uliczkami, małymi dziedzińcami i ocalonym, pięknym gotyckim kościołem. Miasto powinno się Wam spodobać, bo w odróżnieniu od charakterystycznych dla Holandii murowanych domów z ciemnej cegły, bijąca biel w Thorn stanowi kontrast niepowtarzalnego charakteru.

thorn 5

Polski wysiedleniec, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z emigracyjną rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz wnikliwymi spostrzeżeniami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Komentarze

  1. autor
    Marcin
    Wrz 28, 2018 Odpowiedz

    Literówka w moim ukochanym Roermond, panie kolego 😉 a do Thorn trzeba będzie się wybrać! Pozdrawiam

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Wrz 28, 2018 Odpowiedz

      Dość szybko to poprawiłem, bo wcześniej faktycznie uciekło to mojej uwadze. Marcin – dziękuję za czujność oraz wpisany komentarz. Mam nadzieję, że wyprawa do Thorn spełni Twoje oczekiwania.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *