Rowerem przez Montferland

Pomysł odwiedzenia Gemeente Montferland zrodził się w mojej głowie całkiem przypadkowo. Będąc na marcowych targach turystycznych w Kalkar, zostałem zaczepiony, chociaż ładniej chyba będzie brzmiało zagadnięty przez Pana z działu promocji tej gminy, który najpierw pokrótce opowiedział trochę o reprezentowanym przez niego regionie, a następnie wręczył materiałową torbę z informatorami oraz drobnymi gadżetami. Podarunek okazał się kluczem w podjęciu decyzji na temat rowerowej wyprawy, bo jak się później okazało, ten historyczny region położony jest nieopodal granicy z Niemcami, dlatego też nie miałem większych problemów, aby dotrzeć tam na jednośladzie z samego Kleve.
Zaraz po szybkim niedzielnym śniadaniu przed godziną 8 wyruszyłem w drogę, no bo nie wyobrażam sobie spędzania dnia wolnego od pracy w inny sposób. Trasę Kleve – Emmerich mam już opanowaną w jednym palcu, dlatego też bez większego zastanowienia te naście kilometrów dzielące oba miasta pokonałem w bardzo szybkim tempie, aby jak najszybciej przedostać się na drugą stronę Renu i kilka kilometrów dalej cieszyć się zupełnie nowymi doznaniami. Po niespełna godzinie deptania dojechałem do Holandii, a dokładniej do urokliwego s-Heerenberg.Montferland - przewodniki w języku niemieckim oraz holenderskim

s-Heerenberg

Z otrzymanego informatora wyczytałem, że miasto jest perłą Montferland, dlatego miałem nadzieję, że to nie bezpodstawne określenie, a mieścina w jakiś sposób mnie zadziwi. s-Heerenberg to niewielkie, bo liczące co prawda około 8.000 mieszkańców miasteczko. Jego główną atrakcją jest zamek Huis Bergh. XIII wieczna twierdza, jak na historyczną konstrukcję przystało, otoczona jest fosą oraz murem. Pomimo tego, że była ona dwukrotnie zdewastowana przez pożar, a następnie odbudowywana robi naprawdę duże wrażenie. To przyjemne uczucie, kiedy przemierzasz na dwóch kółkach malownicze i historyczne miasteczko, by w którymś miejscu niespodziewanie zatrzymać się przed tą fortecą. Ja na Hof van Bergh dotarłem wcześnie rano, dlatego było tam bardzo spokojnie, przez co w pełni mogłem oddać się fotograficznej pasji. Zapomniałem jeszcze wspomnieć, że jadąc przez s-Heerenberg natrafiłem na niecodzienny pomnik poświęcony kanadyjskim żołnierzom, którzy przyczynili się do wyzwolenia miasta podczas II wojny światowej.

Uitkijktoren Hulzenberg

Strażnica Hulzenberg znajdująca się w rezerwacie przyrody Bergherbos, była kolejnym punktem mojej wycieczki po Montferland. Ta 26-metrowa drewniana konstrukcja z punktem widokowym to obowiązkowe miejsce do odwiedzenia podczas pobytu w Gemeente Montferland. Widoki zapierają dech w piersi, a szumiący wiatr przyjemnie chłodzi ciało po wysiłku, jaki należy włożyć, aby wdrapać się na sam szczyt. Zanim jednak dotarłem na to oddalone o zaledwie 4 kilometry miejsce, po drodze natrafiłem na… winnice. Co prawda Holandia nie słynie z produkcji wina, ale podobno dla Holendrów Montferland już tak. Odstawmy może jednak alkohole na bok, bo jedziemy na rowerze i skupmy się na „degustacji”, ale przyrody. Ujechałem zaledwie kilkaset metrów, by zobaczyć malowniczy krajobraz. Wiatrak Molenberg w Stokkum i prowadząca do niego droga sprawiły, że poczułem się niczym w filmie. Piaszczysty szlak, pagórkowate tereny i szum kręcących się ramion młyna…

Didam

Chcąc nieco urozmaicić sobie drogę, postanowiłem jechać przez las. Co prawda mój rower nie jest przystosowany do tego typu nawierzchni, no ale twierdziłem, że urozmaicenie trasy jest wskazane. Zapach lasu latem, tym bardziej sosnowego jest nie do przecenienia. Żeby nie było tak cukierkowo, muszę też wspomnieć o minusach mojej decyzji, a mianowicie wszelkiego rodzaju owadach, które wyjątkowo mocno dały mi o sobie znać, no ale wnioski na przyszłość zostały wyciągnięte.
Do pokonania miałem jeszcze ponad 10 km, ale niestety już na samym początku trafił mi się ciężki podjazd, który ściągnął mi nieco uśmiech z twarzy. Po wyczerpującym podjeździe jest zawsze efektowny zjazd, dlatego konsekwentnie deptałem swoje, a kolejne kilometry trasy były już bardzo łagodne i płaskie. Moim celem w Didam nie była siedziba gminy, czy samo miasto, lecz biały wiatrak taśmowy (De Korenbloem), który tak na dobrą sprawę położony jest na pograniczu Didam oraz Loil. Będąc już na miejscu, pstryknąłem kilka pamiątkowych zdjęć i ruszyłem dalej twardą asfaltową ścieżką w kierunku jeziora Het Stroombroek.

Montferland - las

Het Stroombroek

Droga z Didam do Braamt przebiegała bardzo spokojnie. Montferland to głównie łąki z pasącymi się końmi, krowami, czy też owcami i to właśnie w takim otoczeniu przyszło mi przemierzać kolejne kilometry mojej trasy. Mając w pamięci gościnność leśnych gryzoni, odpuściłem sobie wizytę na Uitkijkpunt de Kale Jacob, ale jeśli kogoś z Was zainteresuje ten punkt widokowy, to zachęcam. Dla mnie Strażnica Hulzenberg była dostatecznie wartościowa, wolałem nieco przyspieszyć tępa i urządzić sobie dłuższy odpoczynek nad jeziorem, niż narażać się na niezbyt miłe spotkanie z owadami. Ilość miejsc parkingowych dla rowerów, jaką ujrzałem na miejscu, była całkiem spora, ale to przecież Holandia. Samo wejście na plaże jest bezpłatne, no chyba że ktoś porusza się samochodem. Klimatyczne jeziorko z przyzwoitą plażą, czego chcieć więcej?

Montferland - Het Stroombroek

Montferland - Het Stroombroek

Zeddam – Grafelijke Korenmolen

Na asfaltowej ścieżce biegnącej wzdłuż drogi do Zeddam, a dokładniej do tamtejszego historycznego młyna natrafiłem na parking przy Hettenheuvel, czyli miejsce przeznaczone raczej dla fanów MTB oraz wycieczek pieszych. Będąc na miejscu, stwierdziłem, że prędzej pewnie zawitam tam z kijkami do Nordic Walking niż z rowerem do jazdy wyczynowej, no ale ruszyłem w dalszą drogę, bo cel mojej wyprawy tego dnia był nieco inny.
Docierając do malutkiej wioski Zeddam, całkowicie nie spodziewałem się tego, co tam zastanę. Początkowo okolica z ciekawą naturą, potem ceglana droga z lekkim podjazdem prowadząca obok kościoła Świętego Oswalda wprost do wspomnianego już wcześniej Grafelijke Korenmolen. Smaczku dodaje fakt, że Grafelijke Korenmolen to najstarszy młyn w całej Holandii i także jeden z najstarszych w zachodniej Europie. Powstał, uwaga… w 1441 roku, dlatego nikogo chyba nie powinno dziwić, że ten historyczny obiekt jest główną atrakcją tej pięknej wsi.

Montferland - Hettenheuvel

Montferland - Hettenheuvel

Montferland - Zeddam

Montferland - Zeddam

Montferland - Zeddam - Grafelijke Korenmolen

Het Montferland

Podczas planowania wycieczki na Mapie Google moją uwagę przykuł także punkt, jak się później okazało hotel znajdujący się w samym środku lasu. Przyznam szczerze, że miałem już do czynienia z tego typu atrakcjami i nigdy się na nich nie zawiodłem, dlatego i to miejsce musiało znaleźć się na szlaku mojej podróży. Jedyny minus realizacji tego pomysłu to podjazd ślimak, który robiłem, mając już w nogach odczuwalne kilkadziesiąt kilometrów, no ale jak się chcą oczy napatrzeć, to niestety nogi muszą się trochę nadeptać. Na miejscu śmiało, można wejść do restauracji znajdującej się u góry, by wypić coś w dość nietypowym otoczeniu. Zjazd ślimakiem dodał wiatru i pełen wrażeń ruszyłem w drogę do Kleve. Cała moja trasa po Montferland liczyła ponad 40 kilometrów, dlatego uważam, że jest to dystans do zrealizowania przez każdego. W okolicy naprawdę można aktywnie wypoczywać i bez problemów oderwać się od codzienności.

Montferland - Zeddam - Het Montferland

Poglądowa mapa trasy rowerowej po Montferland

Polski wysiedleniec, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z emigracyjną rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz wnikliwymi spostrzeżeniami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Komentarze

  1. autor
    Ania
    Wrz 10, 2018 Odpowiedz

    Witam.
    Ciekawy wpis
    Prawdopodobnie wybierzemy sie jutro w te rejony
    Pozdrawiam, Ania

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Wrz 12, 2018 Odpowiedz

      Aniu,
      bardzo miło, że zostawiłaś na blogu komentarz. Strona była jeszcze w wersji testowej, a Ty już odnalazłaś ten wpis.
      Twoja reakcja uświadomiła mnie tylko w przekonaniu, że istnieje zapotrzebowanie na tego typu treści.
      Bardzo dziękuję i mam nadzieję, że wyprawa była udana.
      Pozdrawiam,
      Marcin

  2. autor
    Mariusz
    Wrz 12, 2018 Odpowiedz

    SUPER !!!!

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Wrz 13, 2018 Odpowiedz

      Mariusz,
      dziękuję bardzo. Mam nadzieję, że kolejne wpisy przyczynią się do Twojej kolejnej pozytywnej reakcji.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *