Muzeum Emigracji w Gdyni, powinność każdego emigranta

Zazwyczaj z przyzwyczajenia omijam muzea szerokim łukiem. Obok tego nie mogłem przejść jednak obojętnie. Jako polski wysiedleniec musiałem zajrzeć do gdyńskiego Muzeum Emigracji, bo w pewnym sensie czułem się jego integralną częścią. Będąc w środku, nawet przez sekundę nie żałowałem podjętej decyzji. Już sam początek ekspozycji mocno złapał mnie za serce, by następnie zaszklić nieco oczy i finalnie przynieść duszy ukojenie oraz powody do dumy. Wizytę w Muzeum Emigracji każdy przeżyje na swój sposób. Jestem jednak przekonany, że w sercach wielu polskich emigrantów miejsce to może sprawić niemałe zamieszanie.

Idea powstania Muzeum Emigracji

Muzeum Emigracji przedstawia zjawisko, które kwitło w ciągu setek lat i dotknęło chyba każdy zakątek naszego kraju. Odzyskana przez Polskę niepodległość wbrew pozorom nie zmieniła ludzkiej mentalności. Na dodatek wstąpienie naszej Ojczyzny do Unii Europejskiej jeszcze bardziej napędziło emigracyjny mechanizm. Na całym świecie żyje ponad 20 milionów ludzi polskiego pochodzenia. Dość łatwo zatem policzyć, że co trzeci obywatel powiązany z naszym krajem jest emigrantem. Niekończąca się wręcz historia wędrówki polskiego ludu wymagała poświęcenia uwagi. Bardzo cieszy mnie fakt, że doczekała się takiego miejsca, jakim jest Muzeum Emigracji w Gdyni, które miałem okazję ostatnio odwiedzić.

Dlaczego Muzeum Emigracji znajduje się w Gdyni?

Wielu z Was zastanawia się pewnie, dlaczego to właśnie w Gdyni powstało Muzeum Emigracji. Najmłodsze trójmiejskie miasto od zawsze kojarzyło mi się jako miejscowość emigrantów. To także tutaj na Dworcu Morskim w Gdyni znajdowało się główne miejsce przedwojennego ruchu pasażerskiego, gdzie cumowały legendarne polskie transatlantyki, jak chociażby MS „Batory”.

O kim opowiada Muzeum Emigracji?

Muzeum przedstawia historię milionów anonimowych, jak i sławnych Polaków, których nazwiska pojawiają się w kontekście wielkich osiągnięć. Swoimi doświadczeniami podzielili się m.in. Agnieszka Holland, Andrzej Seweryn, Zbigniew Boniek, czy Czesław Mozil. Historia wystawy zaczyna się od Wielkiej Emigracji i prowadzi przez Rewolucję przemysłową skutkującą masowymi wyjazdami do Ameryki, czy Brazylii. Kolejny etap to dramatyczne losy Polaków w okresie I oraz II wojny światowej, po których nastały także niełatwe czasy PRL-u. Etapem wieńczącym muzealną podróż jest historia współczesna, czyli faza najlepiej nam znana. Mam tu na myśli wstąpienie Polski do Unii Europejskiej.

Moje wrażenia

• Droga do nowego życia

Zanim przejdziecie do pierwszej sali wystawowej, koniecznie zwróćcie uwagę na przeszklony tunel znajdujący się po lewej stronie od wejścia. Przed dziesiątkami laty to właśnie z tego miejsca nasi rodacy przedostawali się na pokłady statków, które były dla nich oknem na świat i kluczem do nowego życia. Stojąc w tym miejscu zapewne uda Wam się zrozumieć doznania, jakie towarzyszyły naszym rodakom.

Początek wystawy

Piękny cytat z „Dzienników” Witolda Gombrowicza prezentowany w ciemni zmusza turystów do refleksji. To właśnie tutaj moje serce zaczęło się dziwnie zachowywać. Idąc w kierunku zwiedzania i słysząc polski hymn z ust żołnierzy Legionów polskich miałem już ciarki na całym ciele. Ta patriotyczna pieśń na emigranta działa ze zdwojoną siłą i potrafi złapać za serce do tego stopnia, że nierzadko zdarza się uronić łzę. Każdy, kto ma Polskę w sercu, doskonale wie, o czym teraz piszę.

Wielka Emigracja

Pierwsza jakże efektowna sala muzealna dotyczyła migracji oraz wielokulturowości na ziemiach polskich w okresie od X do XVII wieku. Już na pierwszy rzut oka wiedziałem, że muzeum, w którym się znajduje, jest miejscem idealnie dla mnie przeznaczonym. Tematyka kolejnej sali odnosząca się do okresu pierwszej połowy XIX wieku wzbudziła moje duże zainteresowanie. Wtedy to właśnie doszło do największych przesiedleń w Europie, czyli tzw. Wielkiej Emigracji. Niestety, ale klęska powstania listopadowego oprócz dziesiątek tysięcy zwykłych ludzi zesłała na emigracyjną tułaczkę także tak znane persony, jak Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki czy Joachim Lelewel. Ekscytujące historie tych wielkich Polaków przedstawione w nowoczesny i zarazem efektowny sposób tylko uświadomiły mnie, że wielkie rzeczy na rzecz kraju można czynić także poza jego granicami.

Podróż za chlebem, czyli historia prostych ludzi

Odwiedzając muzeum, będziecie mogli przeżyć niezapomnianą przygodę wraz z rodziną Sikorów, która to na początku XX wieku wyrusza w podróż za chlebem i lepszym życiem. Kolejno mijane przez Was sale muzealne będą etapami ich emigracyjnej tułaczki. Swoją podróż rozpoczniecie w galicyjskiej chacie, gdzie za sprawą wzruszających listów będziecie mogli poczuć ich przykre doznania, z jakimi przyszło im się zmagać. Następnie udacie się furmanką do Rzeszowa, by z najtańszym biletem kolejowym w ręku przetransportować się do Bremy. Tutaj zakończy się Wasza lądowa wyprawa i rozpocznie morskie piekło. Wraz z rodziną Sikorów spędzicie 10 dni w nieludzkich warunkach pod pokładem statku, by ostatecznie dostać się na wyspę Ellis. Postawienie nogi na lądzie nie będzie jednak równoznaczne z odniesieniem emigracyjnego sukcesu. Tylko korzystny wynik badań lekarskich pozwoli Wam otrzymać zgodę na pobyt w Stanach Zjednoczonych. Życie w innym kraju to także codzienne obcowanie z językiem obcym, bez którego liczni Polacy byli zmuszani na opuszczanie miasta sukcesu, za jaki uważano New York. Swoją spokojną przystań odnajdowali w Chicago, które stało się później najbardziej polskim miastem USA.

Wysiedlenia i emigracje w XX wieku

Niestety, ale jak dowiecie się z muzealnych tablic informacyjnych, XX wiek nie zmienił emigracyjnego nastawienia Polaków. Tym razem napięcie stało się jeszcze większe, a w wielu przypadkach przymusowe. O zsyłkach na Sybir, czy przesiedleniach Polaków przez Niemców słyszał chyba każdy, dlatego nie będę się zbytnio rozpisywał na temat tej jakże bolesnej dla naszego kraju historii. Niestety, ale dla nas Polaków koniec wojen nie był końcem emigracyjnego wiru w naszym kraju, przez co ilość eksponatów prezentowanych w muzeum jest tak okazała. Wszechobecna bieda, a także prześladowania polityczne w czasach PRL-u nie dawały nadziei na lepsze jutro. W czasie gdy w radio i telewizji kwitła polityczna propaganda ludzie podróżowali luksusowym na ówczesne czasy Fiatem 126p, czy też korzystali z budek telefonicznych na żetony, które w czasach smartfonów sprawiają co najmniej średniowieczne wrażenie. W głowach Polaków nadal największe nadzieje oraz możliwości na lepsze życie dawała emigracja, a urzeczywistnienie „amerykańskiego snu” było niczym trafienie szóstki w Totka. Dla emigranta nie miało znaczenia, gdzie wyjeżdżał. Może zabrzmi to haniebnie, ale stwierdzenie „wszędzie dobrze, byle nie w Polsce” było w tym okresie chyba najbardziej trafne.

Wolna Polska, czyli ostatnia ekspozycja

Ostatnia sala wystawowa to okres Wolnej Polski, która oprócz wolności od zaborców dała nam także wolną rękę na swobodne przemieszczanie się i podejmowanie pracy na terenie UE. W pewnym stopniu zaciera to przykry obraz Ojczyzny, która nie odbudowała się do tego stopnia, by pozwalała na godne życie jej obywatelom. Jestem ciekaw, jak potoczą się dalsze losy Polski oraz Polaków. Mam tylko nadzieję, że kolejne pokolenia nie będą zmuszone do podejmowania decyzji o rozłące z Ojczyzną, a gdyńskie Muzeum Emigracji nie będzie zmuszone aktualizować swojej kolekcji o kolejne pomieszczenia.

Jak dojechać i kiedy odwiedzić Muzeum Emigracji w Gdyni?

Siedzibą Muzeum Emigracji w Gdyni jest zabytkowy Dworzec Morski. Znajduje się on pod jakże pięknym adresem Polska 1. Do obiektu bez problemu dotrzecie autobusami linii miejskiej, popularną w Trójmieście SKM-ką, czy też własnym samochodem.
W poniedziałki Muzeum Emigracji jest nieczynne, a najlepiej odwiedzić jest je w środę, kiedy to mamy możliwość darmowego wstępu. Więcej szczegółowych informacji znajdziecie na stronie obiektu, do której Was z tego miejsca odsyłam – Strona internetowa Muzeum Emigracji. Chcąc odwiedzić to miejsce, powinniście zarezerwować sobie około 2 godzin, chociaż wszystko zależy od poziomu Waszego zainteresowania. Owocnego zwiedzania!

Polski emigrant, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z wysiedleńczą rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz ciekawymi zdjęciami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Komentarze

  1. autor
    Amelia
    Mar 17, 2019 Odpowiedz

    Bardzo chciałabym się tam wybrać. Ciekawe miejsce. No i oczywiście super postz fajnie że takie miejsce znajduje się w Polsce. Jest to na pewno atrakcja dla turystów

  2. autor
    Mariola
    Kwi 17, 2019 Odpowiedz

    Do Gdyni mam daleko, ale jak będę, to muszę zobaczyć to muzeum. Zachęcający wpis.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close