Moje 3 godziny w Dublinie

Po przedostaniu się do centrum Dublina miałem równe 3 godziny na przesiadkę do Belfastu. Takie rozwiązanie uznałem za znacznie ciekawsze niż bezpośredni lot z Amsterdamu do stolicy Irlandii Północnej. Z moją duszą podróżnika i alternatywą pobytu w Dublinie logicznym było, że nie spędzę tego czasu w poczekalni. Dla mnie, zapalonego wojażera, liczyły się zupełnie inne doznania.
Jeśli chcecie dowiedzieć się, jak doleciałem do stolicy Irlandii, a następnie dotarłem do centrum miasta i spędziłem moje trzy godziny na eksploracji ciekawych miejsc, to zapraszam do lektury.

Jak dolecieć do Dublina?

Wszystkich tych, którzy bezwzględnie głowią się, jak dotrzeć do Irlandii mogę śmiało podnieść na duchu. Chyba każdy z nas, kto lubi tanie latanie, zna linie lotnicze Ryanair oraz Wizzair. Pierwsza z nich to firma właśnie z Irlandii. Logiczne jest więc, że gdzie, jak gdzie, ale tanie połączenia lotnicze do Dublina są możliwe praktycznie z każdego zakątka Europy. Ja wybrałem akurat połączenie z holenderskiego Eindhoven, bo miałem do niego znacznie bliżej niż do drugiego w kraju tulipanów — Amsterdamu. Rozważając swoją podróż, brałem pod uwagę także belgijską Brukselę oraz niemiecką Kolonię, ale ostatecznie wspomniany już Eindhoven okazał się najlepszy pod każdym względem.
Dla turystów z Polski, którzy chcą dostać się na Zieloną Wyspę mam jeszcze lepszą wiadomość. Ilość połączeń lotniczych Dublina z naszą ojczyzną jest bardzo rozbudowana, dlatego też do stolicy Irlandii dolecicie praktycznie z każdego lotniska w Polsce.

Jak dogadać się w Dublinie?

W Dublinie możecie porozumiewać się oczywiście w języku angielskim. Można spotkać się tutaj także z bajkowo wyglądającym i brzmiącym językiem irlandzki. Niestety nie jest on tutaj aż tak bardzo popularny, jak by się mogło wydawać. Dla mnie ogromnym zaskoczeniem był fakt, że to dopiero trzeci język pod względem popularności. Jeszcze większym szokiem był fakt, że w Irlandii znacznie częściej używa się… naszego języka polskiego. Zaraz się człowiekowi lekko i przyjemnie robi na sercu, nieprawdaż? Zastanawiacie się pewnie skąd ten paradoks? Chcąc to dobrze zobrazować, podam Wam może pewne fakty. W Dublinie mieszka ponad 500.000 ludzi, z czego według szacunków 50.000 z nich to obywatele Polski. Nie trzeba być matematycznym orłem, aby dość sprawnie policzyć, że co 10. mieszkaniec stolicy jest Polakiem. Jeśli język angielski nie jest Waszą mocną stroną, to bez obaw poradzicie sobie przecież z Waszą biegłą znajomością języka polskiego.

Dublin - Irlandia

Dublin – jak dostać się z lotniska do centrum miasta?

6 mil to odległość, jaka dzieli te dwa miejsca. Po przeliczeniu na „nasze” to około 10 kilometrów. Jednostki miary to nie jedyna różnica, z jaką spotkacie się w Irlandii. Będąc na lotnisku, koniecznie zwróćcie uwagę podczas przechodzenia na pasach w kierunku terminala. Samochody poruszają się w kierunku odwrotnym, niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Wróćmy może jednak do tematu autobusów, bo jakoś trzeba dostać się do centrum Dublina.
Na lotnisku do Waszej dyspozycji będą autobusy Airlink, Aircoach oraz Dublin Bus. Ja zdecydowanie polecam Wam ofertę tego ostatniego, którego rozpoznacie po charakterystycznym żółto-niebieskim kolorze. Zatrzymuję się on na postoju oddalonym najdalej od terminala, co z punktu widzenia marketingowego jest chyba logiczne. My skupiamy się natomiast na punkcie turystycznym. Wynika z niego, że to najkorzystniejsza możliwa opcja, bo tańsza o około połowę od konkurencji. Co prawda kilka € to nie majątek, ale po co być rozrzutnym już na samym początku? Irlandia do najtańszych nie należy, a pieniądze się Wam jeszcze na pewno przydadzą. Wsiadajcie więc na pokład piętrowego autobusiku i w drogę.

Dublin - znak - Irlandia

Jak poradzić sobie z bagażem w Dublinie?

Ja akurat poruszałem się po mieście ze swoją niezbyt wielką, ale mimo wszystko uciążliwą walizką. Niestety już po fakcie doszukałem informacji, która być może przyda się Wam, ale także i mnie podczas kolejnej wizyty w Dublinie. Swój bagaż możecie zostawić w czynnej całą dobę przechowalni Dublin Visitor Centre. Koszt takiej usługi nie jest wysoki, a może okazać się bardzo pomocny.

Co zjeść w Dublinie?

Jeśli szukacie porady, w jakim miejscu i co zjeść to Wam niestety zbytnio nie pomogę. Dla mnie priorytetem tego dnia były doznania wizualne, a nie smakowe. Mimo wszystko mam dla Was pewne wskazówki. Jeśli lubicie zacząć swój dzień od małej czarnej, to zdecydowanie odradzam Wam sięganie o poranku po irish coffy. Trunek dedykowany jest typowo na pory po obiadowe, bo wątpię, aby ktoś z Was lubił już od rana chodzić pod wpływem promili. Irlandzkie tłuste śniadania też nie należą do moich kulinarnych faworytów. Co prawda wyznaję zasadę spożywania sytego posiłku na początku dnia, ale syty, nie oznacza tłusty, co niestety jest tutaj pewnym standardem.
W porach popołudniowych możecie uraczyć swoje podniebienia i kubki smakowe napojami wyskokowymi. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, no chyba, że ktoś przyjechał na alko trip. Mowa tutaj oczywiście o irlandzkiej Whiskey, nie mylić ze szkocką whisky, czy też doskonale znanym piwie Guinness.

Co warto zobaczyć w Dublinie?

Croke Park

Czwarty co do wielkości stadion w Europie, który może pomieścić ponad 82.000 ludzi. Odbywają się na nim np. mecze w futbolu galickim. Przyznam Wam szczerze, że początkowo myślałem, że chodzi tutaj o rugby, ale nic bardziej mylnego. Mój tok myślenia był dobry, ale ta dyscyplina sportu to połączenie rugby z piłką nożną. Co prawda na pierwszy rzut oka wygląda to może nieco zabawnie albo i dziwacznie, ale skoro wyspiarze potrafią licznie fascynować się taką dyscypliną sportu, to dlaczego nie. Dla sceptyka futbolu piłka nożna to także bezsensowna ganianina 22 spoconych facetów za skórzanym balonem. Do sportów galickich zalicza się także hurling. Początkowo myślałem, że mogę doszukiwać się w nim podobieństwa do hokeja na trawie, ale to zupełnie coś innego. Obie te dyscypliny są sportami narodowymi tego kraju. Ja usłyszałem tutaj o nich pierwszy raz, a Wy, znacie te dyscypliny sportowe?

Dublin - Croke Park

Ratusz – City Hall

Spod stadionu autobusem przedostałem się pod tutejszy ratusz. Obiekt powstał pod koniec XVIII w. i w doskonały sposób oddaje prestiż miasta z tamtych lat. Budynek znajduje się nieopodal dublińskiego Zamku, więc bez problemu będziecie mogli wpleść go w plan Waszej podróży po mieście. Obiekt ten był centrum brytyjskiego rządu do 1922 roku. Co prawda swoje lata świetności ma już za sobą, ale spacerując w jego okolicy, warto zwrócić uwagę na przepiękną konstrukcję wykonaną z kamienia portlandzkiego.

Ratusz - City Hall - Dublin

Zamek Dubliński

Będąc już przy ratuszu, bez problemu odnajdziecie też zamek. Gdybyście mimo wszystko mieli problemy, to znajduje się on przy ulicy Dame Street. W moim odczuciu przypomina on raczej pałac niż encyklopedyczny zamek, ale to tylko moje odczucie. Co do faktów historycznych to należy wspomnieć, że został zbudowany w 1204 roku na polecenie króla Jana z Anglii. Podobnie jak wspomniany ratusz, do 1922 roku był siedzibą rządu administracji Wielkiej Brytanii w Irlandii. Obecnie jest to siedziba rządu irlandzkiego.

Zamek w Dublinie

Liffey Bridge

Spod dublińskiej twierdzy udałem się w kierunku Bachelors Walk, a dokładniej wybudowanego w 1816 roku mostu, który jest kładką na rzece Liffey. Co prawda wizualne walory konstrukcji nie powalają na kolana i w oczach wymagającego turysty raczej nie spotkają wielkiego uznania. Mimo wszystko warto przespacerować się po tej 43-metrowej konstrukcji, by móc odznaczyć sobie kolejny punkt na liście dublińskich atrakcji turystycznych.

Liffey Bridge - Dublin

Temple Bar

O ile metalowego mostu nie uważam za dubliński „must see”, tak charakterystyczny czerwony Temple Bar już tak. Piękne donice z kwiatami na elewacji budynku oraz gwar zasiadających tam ludzi ma swój specyficzny klimat. W całym Dublinie jest spokojnie ponad 700 barów, ale ten jest wyjątkowy i zarazem najbardziej znany w mieście. Nazwy tego miejsca należy doszukiwać się w historii pod nazwiskiem Sir Williama Temple, którego podobizna widnieje na sklepieniu budynku. Po irlandzku pub nazywany jest „Barra an Teampaill”. W lokalu będziecie mogli posłuchać muzyki na żywo i poczuć pubową atmosferę Dublina. Jeśli zamierzacie zanurzyć usta w kufelku Guinnessa, to myślę, że przynajmniej jedna kolejka czarnego trunku jest w tym miejscu bardzo wskazana.

Temple Bar - Dublin - Irlandia

Christ Church Cathedral

Mając już prawie dwie godziny drogi za sobą, udałem się w kierunku Katedry Kościoła Chrystusowego, znanej też jako Katedra Świętej Trójcy. Prawdopodobnie została założona już w 1028 roku. To druga, zaraz po tej św. Patryka katedra w Irlandii. Obiekt zrobił na mnie wrażenie swoją wielkością, tym bardziej że podziwiałem go, spacerując wzdłuż jednej z ulic Dublina. Na rogu Christ Church Cathedral dostrzegłem też obiekt z wymownym napisem Dublinia. Pełni on funkcję muzeum skupiającego się na tematyce wikingów oraz okresu średniowiecza w mieście. Niestety ze względu na ograniczony czas nie mogłem pozwolić sobie na jego odwiedzenie.

Christ Church Cathedral

St. Audoen’s Church

Zbaczając nieco z drogi, moją uwagę przykuły filary należące do Kościoła św. Audeona. Jakoś nie bardzo pasowały mi one do stylu miasta. W moim odczuciu przypominały raczej Grecję albo Rzym. Do myślenia dała mi bliska odległość powstających wkoło obiektów sakralnych, która świadczy o ogromnych naciskach kościoła katolickiego na ludzi żyjących w tamtych czasach. Z zegarkiem w ręku nieco przyspieszonym tempem udałem się do jednej z większych atrakcji miasta, czyli Katedry św. Patryka.

St. Audoen's Church

Katedra św. Patryka

Bez większych problemów dotarłem od strony parku pod największy i najwyższy kościół w Irlandii. 43-metrowy obiekt został założony w 1191 roku przez Johna Comyna, pierwszego Anglo-Normandzkiego biskupa Dublina. Jako najważniejszy obiekt sakralny Zielonej Wyspy nie bez powodu przyjął nazwę po patronie Irlandii, świętym Patryku. Czy robi wrażenie? Ja byłem ograniczony czasowo i dość mocno się spieszyłem, ale nie sądzę, aby wpłynęło to na moją niezbyt pozytywną opinię. Zdecydowanie bardziej zaliczyłbym to miejsce do tych, które ludzie odwiedzają, bo tak robią inni turyści, niż te, które się podziwia, bo po prostu przemawiają one same za siebie. Widzieliście kiedyś ten kościół, jaka jest Wasza opinia na jego temat?

Katedra św. Patryka - Dublin

Będąc w Dublinie, możecie zawitać jeszcze do Muzeum Guinnessa, czy Irish Whiskey Museum. Nie jestem wielkim smakoszem whiskey ani piwa, dlatego jakość zbytnio nie żałuję, że nie miałem już czasu, aby się tam pojawić. Najbardziej było mi szkoda absencji w muzeum więzienia Kilmainham Gaol. Nie wiem, z czego wynika moja fascynacja tym miejscem, ale jestem pewien, że podczas kolejnej mojej wizyty na pewno tutaj zajrzę.

To tyle, co miałem Wam do przekazania na temat Dublina. Musicie przyznać, że na tak bardzo ograniczoną ilość czasu, moja wizyta nie wypadła wcale tak tragicznie. Niestety robiłem to w dość dużym pośpiechu, czego bardzo, ale to bardzo nie lubię.
Obecnie jestem już w trakcie tworzenia treści na temat Belfastu, który okazał się dla mnie znacznie bardziej owocny.

Polski wysiedleniec, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z emigracyjną rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz wnikliwymi spostrzeżeniami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Komentarze

  1. autor
    Magnes z podroóży
    Gru 13, 2018 Odpowiedz

    Temple Bar to wizytówka Dublina. Masz rację, że kwiaty, czerwień elewacji tworzą prosty, ale idealny obrazek. Klimat w środku na pewno niesamowity.

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Gru 13, 2018 Odpowiedz

      Dziękuję, że podzielasz moje zdanie, chociaż nie uważam się za jakiegoś specjalistę, czy eksperta.

  2. autor
    Daniel Wosiński
    Gru 13, 2018 Odpowiedz

    Nie byłem w Dublinie ale od zawsze mi się podoba. Może kiedyś tam polecę. W sumie to nie aż tak daleko.

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Gru 14, 2018 Odpowiedz

      Daleko nie jest, a i połączenia lotnicze są bardzo korzystne pod każdym względem.

  3. autor
    Blog Ozonee
    Mar 13, 2019 Odpowiedz

    Wizyta w pubie to chyba moje największe marzenie 🙂 chciałbym poczuć ten klimat! A jeszcze w tak pięknym pubie – liczę, że wkrótce się uda!

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Mar 14, 2019 Odpowiedz

      W takim razie trzymam kciuki, powodzenia!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close