Europejskie Centrum Solidarności – Gdańsk

Kiedy Solidarność na początku swojego istnienia prężnie działała w obronie praw pracowniczych, mnie nawet nie było w planach rodziców. Mając szacunek do ludzi, którzy nieugięcie i z wielką determinacją walczyli o swoje prawa, postanowiłem zgłębić pobieżną wiedzę na ten temat. Jestem przekonany, że nie mogłem do tego wybrać lepszego miejsca, niż powstałe w połowie 2014 roku Europejskie Centrum Solidarności. Znajduje się ono w samym centrum tamtych wydarzeń, czyli gdańskiej stoczni, gdzie udałem się podczas mojej wizyty w Trójmieście.

Co obcokrajowcy wiedzą o Polsce i Solidarności?

Pytając cudzoziemców o Polskę, zazwyczaj najliczniej wspominają naszego papieża – Jana Pawła II. Nieco rzadziej, ale z ogromną radością można usłyszeć przeplatankę nazwisk Lewandowski, Kubica, czy też Małysz. Dużo zależy tutaj od zainteresowań sportowych pytanego. Miny stają się poważniejsze, kiedy na ustach pojawia się nazwisko człowieka z wąsem… „Walesa”. Nierzadko po tym ręka wędruje ku górze ze złożonymi w geście victorii dwoma palcami, a do tego pada hasło „Solidarnosc”. Zazwyczaj wiedzą o niej niewiele, chociaż dobre i to, że cokolwiek wiedzą. Z drugiej strony na to patrząc, to przecież nie historia ich a mojego kraju. To ja powinienem mieć obeznanie, którym będę mógł dzielić się z innymi. Nie chcąc pozostać gołosłownym, musiałem zgłębić posiadane informacje, stąd też moja wizyta w ECS.

Pierwsze odczucie związane z ECS

Na mnie ogromne wrażenie zrobiła już kolosalna rdzawa konstrukcja budynku, która swoim wyglądem przypomina statek. Cała otoczka tego miejsca, czyli Pomnik Poległych Stoczniowców 1970, ogromna ilość tablic upamiętniających, czy historyczna brama nr 2 gdańskiej stoczni, a także wyryty w kamieniu charakterystyczny napis Solidarność idealnie wprowadziły mnie w odpowiedni nastrój. Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy, że po przekroczeniu bramy stoczni oderwę się od otaczającej mnie rzeczywistości i cofnę się w czasie o kilkadziesiąt lat, aby być naocznym świadkiem wydarzeń na Pomorzu oraz całej okupowanej komunistycznej Polsce.

Co warto wiedzieć, zanim wejdziecie na teren wystawy?

Nim rozpoczniecie odkrywanie tego miejsca, koniecznie zabierzcie ze sobą przewodnik multimedialny i zarezerwujcie sobie minimum 2 godziny Waszego czasu. Zażarci zwolennicy historii mogą spędzić tutaj pewnie i cały dzień, ale bazujmy jednak na przeciętnych turystach. Na miejscu dostępne są ścieżki dźwiękowe w 9 językach, dlatego bez obaw możecie zabrać w to miejsce swoich zagranicznych znajomych. Europejskie Centrum Solidarności zaskakuje do tego stopnia, że posiada nawet wersję w języku migowym, czy audio deskrypcję dla osób niewidzących. Mówiąc krótko, nie ma co szukać wymówek, tylko trzeba tu po prostu być.

Europejskie Centrum Solidarności

ECS podzielone jest na 7 sal (A-G) znajdujących się na 2 piętrach. Poniżej znajdziecie opisy wraz ze zdjęciami, które powinny oddać Wam koncepcję tego miejsca.

Po przekroczeniu bramki kontrolnej niemal zaniemówiłem. Sala opowiadająca o Narodzinach Solidarności przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Błędne byłoby nazwanie tego miejsca muzeum. Z jednej strony czułem atmosferę tamtych lat, z drugiej zaś ilość otaczających mnie multimediów oraz świateł sprawiła, że znalazłem się w totalnie innym świecie. Ta sala ma szczególne znaczenie. Wszystko to za sprawą Tablicy 21 Postulatów, która to w sierpniu 1980 roku zawisła na bramie okupowanej Stoczni Gdańskiej. To właśnie to wydarzenie było iskrą zapalną powstania Solidarności.

Siła bezsilnych to część wystawy przedstawiająca czarną stronę tamtych wydarzeń. Myślę, że wielu z Was słyszało, chociażby „Balladę o Janku Wiśniewskim”, którego to zwłoki niesiono ulicami Gdyni. Wystawa prezentuje także przestrzeloną kurtkę ofiary rewolty – Ludwika Piernickiego. Niestety to nie jedyni pokrzywdzeni przez czerwonych zbrodniarzy. Ogromna ilość akt prześladowanych oraz zdjęć poturbowanych przez władzę ludzi nie poruszyły mnie tak, jak fotografie zwłok, które wzbudziły odrazę oraz nienawiść. Te przykre doświadczenia tylko uzmysłowiły mi, do jakich czynów byli gotowi posunąć się komuniści i w jak ciężkich czasach żyli wtedy Polacy.

Przejście do kolejnej sali – Solidarność i nadzieja opowiada o powstaniu jedynej w krajach komunistycznych wolnej oraz masowej organizacji społecznej. Wspomina się tutaj o literackiej nagrodzie Nobla dla Czesława Miłosza oraz pierwszej w historii polskiej kinematografii Złotej Palmie dla Andrzeja Wajdy za „Człowieka z żelaza”, które w pewnym sensie były uznaniem świata dla Polski za walkę z okupantem. To także tutaj w ogromnej białej sali miałem okazję wraz z innymi odwiedzającymi obejrzeć archiwalny film w dość nietypowy sposób. To właśnie tutaj dotarło do mnie, że będąc w Europejskim Centrum Solidarności, nie sposób jest wszystko zobaczyć, przeczytać i zrozumieć podczas jednej wizyty. Jest ono idealnym miejscem, do którego warto wracać.

Pokonując efektowne przestrzenne schody, dotarłem do sali D – Negatywne uczucia. W milicyjnym Starze mogłem obejrzeć kolejny film na temat masowych aresztowań oraz brutalnego rozbijania demonstracji. To miejsce pokazuje także bestialstwo tamtych lat oraz historyczną przemowę ogłoszonego w 1981 roku stanu wojennego. Widok starszego pana wpatrzonego w ekran emitujący przemowę Jaruzelskiego sprawił, że przeszły mnie ciarki. Nie wiem, co myślał wtedy ten człowiek, ale napięcie, jakie się wtedy wytworzyło, mocno zapadło mi w pamięci. Wtedy też do głowy przyszła mi kolejna refleksja. Jakże często sławimy Powstańców Warszawskich, czy Żołnierzy Wyklętych, którym oczywiście nie sposób odmówić męstwa. Nie zapominajmy także o nieco nowszej historii i dzielnych Stoczniowcach, którzy to przecież przyczynili się do obalenia niezniszczalnego przecież ustroju.
W tej części wystawy znajdziecie także liczne opozycyjne plakaty oraz oryginalną drukarkę, którą skonstruowaną m.in. z części od pralki „Frania”… Polak to jednak potrafi.

Droga do demokracji to sala, w której szala zwycięstwa przechyla się na stronę demonstrujących ludzi. Rządzący za sprawą ogromnych nacisków zmuszeni byli zasiąść do obrad Okrągłego Stołu, którego wierna kopia może zrobić na Was spore wrażenie. Ta część ECS to także mnoga ilość czarno-białych plakatów wyborczych z wyróżniającym się czerwonym napisem Solidarność. Nawiązują one do pierwszych wolnych wyborów i początku jeszcze piękniejszych czasów wolnej Polski.

Triumf Wolności, czyli rozpad Związku Radzieckiego był jednym z najważniejszych wydarzeń końca XX wieku. Bezkrwawa rewolucja w Polsce przyczyniła się do upadku Muru Berlińskiego i dyktatury w kolejnych krajach Europy Środkowej i Wschodniej. To właśnie dzięki polskim stoczniowcom, którzy dali nadzieję na obalenie „niezniszczalnego systemu” możemy żyć w wolnym kraju, tak jak chcemy.
Ogromny napis Solidarność stworzony z biało-czerwonych karteczek cieszy się w ECS sporym zainteresowaniem odwiedzających. Za sprawą pozostawionych przez siebie krótkich wiadomości stają się żywą częścią tej pięknej i nowoczesnej wystawy.

Przemyślenia po wizycie w ECS

Wychodząc z budynku ECS, w mojej głowie zaczęły rodzić się przemyślenia. Solidarność to byli prości ludzie, którzy uwierzyli w lepszą przyszłość Polski. Ludzie tacy sami jak my, którzy chcieli godnie żyć i pracować. Zastanawiałem się tylko dlaczego oni, ulepieni z tej samej gliny, wychowani według tych samych polskich wartości potrafili się zjednoczyć i działać w imię dobra Polski, a my teraz w kraju, czy też na emigracji najlepiej potrafimy sobie nawzajem podkładać nogi? Co jest z nami nie tak? Czy jest gdzieś w nas ta znana w całym świecie polska „Solidarność”?

Polski wysiedleniec, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z emigracyjną rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz wnikliwymi spostrzeżeniami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close