Dickens Festijn – Deventer

Zapraszam Was dzisiaj ze mną na podróż w czasie do bajkowego świata Charlesa Dickensa, najsławniejszego angielskiego pisarza XIX wieku. 15 grudnia w pięknej malowniczej dzielnicy Bergkwartier znajdującej się w jednym z najstarszych miast Holandii — Deventer, miałem okazję poczuć klimat XIX w. Anglii. Wszystko to za sprawą organizowanego tu corocznie Dickens Festijn. Historyczne ceglane budynki, tysiące lampek i choinek zdobiące piękne wąskie uliczki, a przede wszystkim liczni artyści, którzy to do granic możliwości oddają realizm tamtych czasów. Każdy sklep, każde okno, każdy kolejny pokonywany przez uczestnika metr jest częścią tego festynu. Jest to tak ekscytujące, że aż ciężkie do opisania, ale postaram się to zrobić najlepiej, jak tylko potrafię.

Jak stać się pełnoprawnym uczestnikiem Dickens Festijn?

Zanim przekroczycie magiczną granicę bajkowego świata Dickensa, będziecie musieli uzbroić się nieco w cierpliwość. Wejścia na teren imprezy strzegą bajkowi strażnicy. Dbając o komfort odwiedzających, dlatego co kilka minut wpuszczają kolejne grupy turystów, by tym samym uniknąć tłoku. Ja na swoją kolej czekałem akurat jakieś 30 minut, ale podczas szczytu możecie postać nawet dwa razy więcej. Bez obaw, nie zanudzicie się tutaj. Muzycy oraz pierwsi aktorzy zadbają, żebyście stopniowo przestawali myśleć o otaczającej Was codzienności, a i serwowane ciepłe napoje pozwolą rozgrzać się nieco od środka.

DSC_8113_Dickens_Festijn

DSC_8114_Dickens_Festijn

DSC_8121_Dickens_Festijn

DSC_8122_Dickens_Festijn

Aktorzy, czyli ludzie, którzy nadają piękno temu miejscu.

Po przekroczeniu wejścia zaczęło się dla mnie istne szaleństwo. Myślę nawet, że czekanie przed wejściem dodało temu wszystkiemu pewnego smaczku. W powietrzu unosił się zapach grzanego wina oraz smażonego jedzenia. Moje zmysły słuchowe oraz wzrokowe zaspokoił chór śpiewający piękne wigilijne pieśni. Moja uwaga bardzo szybko została odwrócona przez bajkową postać policjanta z gwizdkiem, który robił wokół siebie bardzo duże zamieszanie, a to był dopiero początek. Idąc kilka kroków dalej, miałem okazję stanąć twarzą w twarz z kolejnymi bohaterami powieści Dickensa. Myślę, że określenie żywy teatr na świeżym powietrzu jest najlepszą definicją tego, co tam będziecie mogli zobaczyć. Aktorów, muzyków, a także poprzebieranych mieszkańców Bergkwartier spotkacie na każdym swoim kroku. Oni żyją tą imprezą i bardzo mocno to widać. Kiedy już pojawicie się w Deventer podczas festynu, niech nie ogranicza Was wzrok. Atrakcje czekają na Was wszędzie. Moją uwagę przed jednym z okien przykuło duże skupisko ludzi. Obserwowali oni chyba najważniejszą postać tego dnia, brytyjską królową. Niestety wejścia do mieszkania pilnie strzegli jej strażnicy, dlatego jakikolwiek kontakt był całkowicie niemożliwy.

DSC_8132_Dickens_Festijn

_DSC8176_Dickens_Festijn

DSC8178_Dickens_Festijn

Podczas festiwalu na ulicach Deventer obecnych jest ponad 1000 postaci z powieści Dickensa, dlatego o niedomiar atrakcji nie musicie się martwić. Pomimo faktu, że znajomość języka holenderskiego jest jak najbardziej wskazana, to i tak nie zmienia to faktu, że to miejsce dostarcza nie lada atrakcji każdemu jej uczestnikowi.
Bohaterowi Dickens Festijn bardzo chętnie pozują do zdjęć, odgrywając przy tym bardzo wdzięcznie swoje role. Wszystko jest tam realne i prawdziwe do granic możliwości.

_DSC8190_Dickens_Festijn

Dziewczyna piorąca na tarce ubrania w lodowatej wodzie, pasterze z owcami i osłami, którzy przedzierają się pomiędzy tłumem ludzi, czy też aktorki chętnie zaczepiające i kokietujące z mężczyznami. To tylko jedne z wielu atrakcji, jakie spotkały mnie tego dnia podczas Dickens Festijn. W mojej pamięci szczególnie zapisała się dość specyficzna historia. Przechodząc nieopodal bajkowego więzienia, jeden z osadzonych tam nieletnich próbował zerwać mi czapkę z głowy. Na szczęście szybki unik uchronił mnie od utraty części garderoby. Chwilę później jeden z rozkojarzonych przechodniów nie miał już tego szczęścia i musiał się licytować o zwrot swojego fantu. Jak skończyła się ta historia, tego nie wiem, ale uczestnicząc w tej imprezie i na takie niespodziewane zwroty akcji musicie być gotowi.

Biedne dzieci żebrzące na ulicy to także bardzo powszechny widok. Na całe szczęście to tylko fikcyjne postacie. Mimo wszystko myślę, że warto mieć ze sobą jakieś drobne pieniądze, czy też łakocie, aby nagrodzić ich trud wkładany w odgrywanie swoich roli, a nie rzadko także ogromne poświęcenie.
Będąc żądnym emocji, dość wolno przemierzałem kolejne kręte uliczki miasta. Dłuższą chwilę spędziłem chyba tylko w kościele, gdzie odbywał się koncert związany z okresem świątecznym, a także w kilku sklepach, które traktowałem jako miejsce do rozgrzewania się, czy też wyszukiwania jakichś okazjonalnych suwenirów, np. tych związanych z 1250-leciem Deventer.

Stragany i sklepiki

Będąc już przy wydawaniu pieniędzy, nie sposób nie wspomnieć o licznych straganach znajdujących się na terenie Dickens Festijn. Praktycznie na każdym rogu czuć zapach mięsa, czy pieczonych kasztanów. Walory wizualne zaspokaja widok apetycznie wyglądających wypieków. Do mnie jednak najbardziej przemawiał zapach grzanego wina, lecz niestety musiałem obejść się smakiem. Fakt bycia kierowcą pozwalał mi tylko na degustację gorącej czekolady.
Na straganach oczywiście oprócz jedzenia, które na wolnym powietrzu w zimne dni smakuje znacznie lepiej, można zaopatrzyć się także w książki Dickensa. Ponadto sprzedawcy oferują efekty swojego rzemiosła: antyki, biżuterię, czy też wypieki.
Moją szczególną uwagę przykuły dziewczyny oferujące magnes miłości, czyli po prostu jemiołę. Idealny zimowy gadżet na udaną randkę i rozgrzanie swojej drugiej połówki.

Krótkie podsumowanie

Mam nadzieję, że w jakiś sposób udało mi się przekonać Was do odwiedzenia tego miejsca i w przyszłym roku przyczynicie się, aby liczba odwiedzających festiwal przekroczyła zeszłoroczne 125.000.
Będąc przy podsumowaniu, chciałbym jeszcze wspomnieć, że podziwiam ogromny wkład pani Emmy Strik, która jest inicjatorką Dickens Festijn. Uważam, że należą się jej za to ogromne słowa uznania. Bardzo cenię ją, za to, co robi na rzecz tej imprezy, dlatego ten wpis oraz fotorelację pragnę zadedykować jako moje ogromne słowa poważania.

Więcej szczegółów na temat kolejnej imprezy znajdziecie na stronie: www.dickensfestijn.nl

Polski emigrant, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z wysiedleńczą rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz ciekawymi zdjęciami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Komentarze

  1. autor
    Spam2506
    Gru 23, 2018 Odpowiedz

    W tamtym roku na angielskim robiliśmy prezentacje na temat ciekawych eventów na całym świecie jednak nikt nie zrobił o tym. Z twojego postu wnioskuje jednak że to bardzo ciekawe wydarzenie i nie wiele osób o nim słyszało 😏 bardzo podobają mi się również zdjęcia 😍 przykuwają uwagę.

    https://spam2506.blogspot.com/2018/12/wielki-powrot.html

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Gru 27, 2018 Odpowiedz

      Paulino, bardzo dziękuję za miłe słowa na temat tego wpisu. Myślę, że w Polsce nie jest to zbyt znana i rozpropagowana impreza, ale właśni po to powstają tego typu wpisy, ale efektem kuli śniegowej wieść o ich istnieniu przedzierała się do kolejnych odbiorców.

  2. autor
    OkiemMaleny.pl
    Gru 25, 2018 Odpowiedz

    Nigdy nie słyszałam o tym festiwalu – bardzo ciekawe wydarzenie i czuję, że bardzo by mi się tam spodobało.

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Gru 27, 2018 Odpowiedz

      Wpis ma za zadanie promować to wydarzenie, a po przybywających komentarzach widze, że zaczyna działać. Mam nadzieję, że w przyszłym roku do Deventer zawita kilka polskich blogerów, czy też vlogerów, którzy zechcą przestawić na łamach swojego audytorium to wspaniałe przedsięwzięcie… zobaczymy za rok 😉

  3. autor
    Jarek z Szalonych Walizek
    Sty 14, 2019 Odpowiedz

    Ależ niesamowita impreza. Bardzo realistyczna, z dbałością o detale z epoki Już nam się podoba. Dobry tekst. I naprawdę spoko fotki.

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Sty 14, 2019 Odpowiedz

      Jarek, dzięki bardzo.
      Jak będziecie gdzieś w okolicy to zapraszam 😉

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close