Dechenhöhle – atrakcja turystyczna na każdą pogodę

Paskudna deszczowa pogoda bardzo często krzyżuje nasze podróżnicze plany. Jeśli występuje w asyście porywistego wiatru, to już całkowicie nam się wszystkiego odechciewa. Nie mając sensownej alternatywy, dajemy za wygraną i zbulwersowani pozostajemy w domu. Nie chcąc godzić się z przeciwnościami losu, postanowiłem nieco wytężyć umysł, dzięki czemu udało mi się znaleźć idealny cel podróży na każdą pogodę oraz porę roku. Szukając początkowo jakiejś atrakcji „pod dachem”, postanowiłem poszukać nieco głębiej i… zejść pod ziemię. Właśnie w taki sposób zauroczyłem się, a następnie odwiedziłem Iserlohn i tamtejszą jaskinię Dechenhöhle.

Kiedy najlepiej odwiedzić Dechenhöhle?

W ciągu roku organizowanych jest tutaj kilka imprez tematycznych. Mój wybór padł na „Cave Lights”, podczas której kolorowe światła efektownie podkreślają piękno naturalnego dzieła sztuki. Moim zdaniem to najefektowniejszy event, ale nie musicie się ze mną zgadzać. Ciekawym pomysłem jest także pojawienie się tutaj w okresie Świąt Bożego Narodzenia, gdzie w trakcie wycieczki muzycy koją duszę turystów melodiami Wigilijnymi.
Dużą zaletą pieczary jest fakt, że jest ona czynna przez cały rok. Przed planowaną wizytą warto sprawdzić na stronie godziny otwarcia, a także aktualne ceny biletów. Dodatkowo radzę Wam uzbroić się w gotówkę, bo na miejscu nie było możliwości płacenia kartą i wątpię, aby się to zmieniło. „Przezorny zawsze ubezpieczony”, czy jak to się mówi.

Gdzie zaparkować samochód?

Samochód bez problemu pozostawicie na pobliskim parkingu. Z doświadczenia podpowiem Wam tylko, że lepiej nie skręcać na pierwszym rozwidleniu drów w prawo, tylko udać się kilkanaście metrów dalej i tam zaparkować Wasze auto. Gwarantuję Wam, że znalezienie wolnego miejsca będzie dużo łatwiejsze. Zanim na dobre wysiądziecie z samochodu, nie zapomnijcie o zabraniu ciepłej odzieży wierzchniej. W środku panuje stała temperatura, około 10°C. Trwająca około 40 minut wycieczka może dać Wam w kość. Myślę, że nie chcecie przedwcześnie rezygnować, dlatego niczym dobry rodzic powtórzę raz jeszcze – „Tylko ciepło się ubierz”.

Jak odkryto Dechenhöhle?

Na samym początku eskapady przewodnik zwróci Waszą uwagę na tablicę datowaną na rok 1868. Wtedy to właśnie jaskinia została odkryta w całkiem przypadkowy sposób. Historia dotyczy dwóch pracowników kolei biorących udział w pracach konserwacyjnych. Młot jednego z nich wpadł przez szczelinę do którejś z grot. Chcąc go odzyskać, musieli dostać się do środka i właśnie w taki sposób dokonali nie lada odkrycia. Szkoda, że w moim przypadku roztargnienie nie prowadzi do realizacji tak wielkich czynów, ale mam cichą nadzieję, że to tylko kwestia czasu.

Wycieczka po Dechenhöhle

Pierwszy etap podróży to wizyta w „Kaplicy”. Grota przypomina sklepienie kościelne, a na dodatek znajduje się tutaj także grupa stalagmitów przypominająca „Świętą Rodzinę”. Myślę, że dobrze będzie, jeśli włączycie Waszą wyobraźnie już na samym początku. Znacznie uatrakcyjni Wam to przeżywanie uroku tego miejsca.

Kolejna stacja wojażu to „Grota Lodowcowa”, która oczaruje Was swoim lśniącym blaskiem. Jak już nacieszycie oko tym miejscem, to krętymi ścieżkami udacie się w głąb jaskini. Zwróćcie uwagę na odnalezione tutaj przez paleontologów kości niedźwiedzia jaskiniowego. To także tutaj traficie na część nazywaną przez przewodnika „Amboną”, gdzie Wasza barwna wyobraźnia pozwoli Wam dojrzeć efektowne „żyrandole” zwisające nisko nad głowami.

Podążając za przewodnikiem, po pokonaniu kilkumetrowych schodów dotrzecie do „Groty Syreny”. Miejsca, które zachwyca efektownymi oczkami wodnymi. Dalszy etap wycieczki to mroczne zejście do „Krypty”. Jak sama nazwa wskazuje, znajduje się tam wapień naciekowy, który swoim kształtem przypomina trumnę. Bez obaw, ale ciemnobrązowe nacieki na ścianach jaskini nie są efektem odprawiania tutaj żadnych rytuałów. Świadczą one jedynie o występowaniu różnych pierwiastków chemicznych.

„Grota Palmowa” zaserwuje Waszym oczom efektowną 2,8-metrową konstrukcję i tylko uruchomiona wcześniej wyobraźnia będzie mogła wykreować w Waszej głowie niesamowite dzieło sztuki. W jednej z pieczar, aż roiło się od kalcytowych kryształków znajdujących się pod powierzchnią wody. Myślę, że to miejsce przypadnie do gustu szczególnie Paniom, które przecież uwielbiają efektowne „błyskotki”, nieprawdaż?. Gdybyście myśleli, że najlepsze jest już za Wami, to jesteście w dużym błędzie. Natura tak zaplanowała aranżację jaskini, że najciekawsze miejsce zostawiła na sam koniec. „Kaiserhalle”, to jeden z najokazalszych stalagmitów w Dechenhöhle. Widok zapiera dech w piersi, a naciek jaskiniowy był doceniony już przed dziesiątkami laty, gdyż zdobił wiele ówczesnych pocztówek, które będziecie mieli okazję zobaczyć w tutejszym muzeum. Jestem ciekaw, czy Wam także to miejsce najbardziej przypadło do gustu. Komentarze na blogu są jak zawsze mile widziane.

Końcowe etapy wycieczki, czyli „Kanion Wilka” to ogromna grota, gdzie można nieco powodzić wzrokiem i nie trzeba się już schylać, aby pokonywać naturalne przeszkody. Jeśli będziecie mieli ze sobą latarkę, to warto jest ją tutaj użyć. Pamiętajcie jednak, aby nie przeszkadzać innym w podziwianiu tego jakże pięknego dzieła sztuki naturalnej. Podążając w stronę światła, zwróćcie uwagę na spiętrzone warstwy ziemi znajdujące się na ścianach przy samym wyjściu z tunelu. Powstały one na przestrzeni 400.000 lat…

Muzeum Dechenhöhle

W cenie biletu uwzględniony jest także wstęp do muzeum. To tutaj podczas podziwiania eksponatów będziecie mogli nieco „odtajać”. Najszybszym sposobem na rozgrzanie będzie oczywiście kubeczek kawy albo herbaty w tutejszej kawiarni, bo myślę, że nikomu z Was się chyba nigdzie nie spieszy?.
Co do samego muzeum to zostało ono oddane do użytku turystycznego w 2006 roku. Myślę, że nie tylko znawcy geologii, czy paleontologii będą zainteresowani odwiedzeniem tego miejsca. Ciekawe eksponaty związane z tematyką jaskini wyjaśnią Wam nieco dzieje Ziemi. Panorama dinozaurów znajduje szczególne uznanie w oczach najmłodszych wojażerów. Ich uwagę przykuwa także sala lodowcowa z naściennym malowidłem i figurami zwierząt. Dla pozostałych odwiedzających zakres prezentowanych eksponatów jest tak bardzo różnorodny, dlatego myślę, że każdy znajdzie tutaj coś odpowiedniego dla siebie. Na zwiedzanie muzeum przeznaczone jest około pół godziny, chociaż w moim przypadku zajęło to znacznie więcej czasu.

Polski wysiedleniec, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z emigracyjną rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz wnikliwymi spostrzeżeniami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Komentarze

  1. autor
    Dorinda
    Lut 6, 2019 Odpowiedz

    Byłam tam , polecam !! 💓💓

  2. autor
    www.zpliszkasiwa.pl
    Kwi 7, 2019 Odpowiedz

    Podejrzałam, w święta znów uderzam na Zachód, więc wpisuję to miejsce na listę. Dzięki!

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Kwi 7, 2019 Odpowiedz

      Super, w takim razie powodzenia i udanych doznań.
      Ja w święta ruszam na południe… do Wiednia 🙂

  3. autor
    Ola http://zachwyconanatura.pl/
    Kwi 14, 2019 Odpowiedz

    Jaskinia robi magiczne wrażenie…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close