Celle i jego „piernikowe” domki

Celle było dla mnie początkowo wycieczką pocieszenia. Niezbyt korzystna pogoda sprawiła, że zamiast do planowanego wcześniej Wolfenbüttel wraz ze znajomymi wybraliśmy się do położonego znacznie bliżej Celle. Niebo przejaśniło się dopiero pod koniec dnia, dlatego miałem niespełna dwie godziny, aby zwiedzić to miasto przed zmrokiem. Początkowe sceptyczne nastawienie przerodziło się w zachwyt, ale o wszystkim dowiecie się w dalszej części wpisu.

Co warto zobaczyć w Celle?

• Zamek oraz Bomann – Museum

Swoją wycieczkę rozpocząłem od Zamku należącego niegdyś do książąt Braunschweig-Lüneburg. W otoczeniu obiektu, który swoim wyglądem bardziej przypomina pałac, znajduje się niewielki park. To właśnie tutaj natrafiłem na okazałą figurę konia oraz stajennego, o ile dobrze przypisałem funkcję wykonywaną przez owego jegomościa. Wracając do zamku, niestety okres zimowy to idealny czas na remonty i konserwację, dlatego też fotogeniczna część charakterystycznego dla miasta budynku była w pełni przykryta białą płachtą. Zapewne odwiedzając to miejsce latem, będziecie mieli okazję wykonać znacznie efektowniejsze ujęcie, niż to, które ja tutaj zamieściłem. „Przyćmiona” wschodnia część konstrukcji sprawiła, że skupiłem się na sąsiednim obiekcie, a mianowicie Bomann – Museum, które jest jednym z największych muzeów historii kultury w Dolnej Saksonii. W swojej kolekcji prezentuje folklorystyczne zbiory regionu oraz historię miasta Celle. Jeśli interesuje Was ta tematyka, to koniecznie musicie odwiedzić to miejsce.

Domy starego muru pruskiego

Ciemne chmury utrzymujące się nad miastem znacznie pospieszały moje tempo w zwiedzaniu Celle. Dość szybko zapomniałem jednak o niekorzystnej aurze, a wszystko to za sprawą centrum, które oczarowało mnie swoim blaskiem. Brylująca prawie 75-metrowa wieża protestanckiego kościoła św. Marii wręcz zapraszała mnie do dalszej eksploracji centrum miasta. Wzdłuż Stechbahn w nieskończoność ciągnęły się szachulcowe domki. W moim odczuciu przypominały one piernikowe chatki. Najlepiej sami zobaczcie zdjęcia i powiedzcie, jakie są Wasze pierwsze skojarzenia z tymi obiektami. Piękne zdobienia, charakterystyczny krój liter, a także naturalna niedoskonałość kształtów to naprawdę coś zachwycającego. Najstarszy z budynków, znajdujący się na samym końcu deptaka po prawej stronie powstał w 1522 roku. Znajdziecie go przy Am Heiliger Krauz 26. Spacerując deptakiem, zdecydowanie bardziej interesowały mnie historyczne budynki, niż znajdujące się poniżej nich sklepy oraz restauracje. Dobrze jest jednak nie zapominać całkowicie o ich istnieniu. Nigdy nie wiadomo, kiedy odezwie się mały głód lub też zechcemy kupić jakiś upominek dla bliskiej osoby.

Historyczny Ratusz

Będąc w Celle, nie zapomnijcie odwiedzić XIV wiecznego Ratusza, gdzie obecnie znajduje się punkt informacji turystycznej. Cała otoczka tego miejsca wygląda przepięknie. Urok Celle pochłonął mnie bezgranicznie, dlatego też w pełni oddałem się maniakalnemu fotografowaniu. Podobne, ale dużo bardziej skromne budynki miałem już okazję widzieć w dzielnicy Essen – Kettwig. Ze wspomnień znajomych słyszałem, że Celle najlepiej odwiedzić jest podczas corocznego Weihnachtsmarkt. Byłem sobie w stanie wyobrazić, co tam się wtedy może dziać i jaka atmosfera towarzyszy temu wydarzeniu. Mimo wszystko ja byłem do tego stopnia zauroczony zabudową około 450 domów starego muru pruskiego, że nic więcej do szczęścia mi nie było wtedy potrzebne. Myślę, że dodatkowego blasku oraz magicznej atmosferze podczas mojej wizyty dodał półmrok, a także korzystna gra świateł. Stwierdzenie, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, sprawdza się w tym przypadku idealnie. Nie chciałem nawet myśleć, że chcieliśmy odpuścić naszą wizytę i zostać w domu z narzekaniem na niekorzystną deszczową pogodę.

Idąc w kierunku parkingu, wybrałem trasę mniej turystyczną, gdzie natrafiłem na dość specyficzny mural. Nie wiem, kto jest jego autorem, ani także, jaki był zamysł artysty. Mimo wszystko stwierdzam, że dzieło ma swój urok, przez co nadaje Celle także nieco bardziej współczesnego charakteru.

French Garden

Naszą wizytę w mieście zwieńczyła wizyta w ogrodzie French Garden, który wymagającego turystę raczej niczym szczególnym nie zaskoczy. Jeśli jednak zechcecie odwiedzić to miejsce, to podczas odpoczynku na ławce zwróćcie uwagę na znajdującą się tutaj podwójną aleję lipową, a także usytuowane nieopodal budynki sakralne.

W drodze powrotnej z okna samochodu miałem okazję zobaczyć jeszcze ogromny budynek nowego ratusza, chociaż dla mnie bardziej okazały był ten znajdujący się w samym centrum miasta. I pomyśleć, że miało mnie w Celle nigdy nie być…

Polski wysiedleniec, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z emigracyjną rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz wnikliwymi spostrzeżeniami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close