Amersfoort – wieża kościelna bez kościoła

Pierwszy dzień świąt spędziłem oczywiście na turystycznym szlaku wraz z moimi polskimi gośćmi. Ruch na ulicach Amersfoort był praktycznie zerowy. Dzięki temu w bardzo spokojnej atmosferze mogłem oddać się podróżniczej pasji. Już kiedyś, podczas wizyty w pobliskim Utrechcie planowałem się tutaj pojawić. Wtedy niestety zdecydowanie zabrakło mi czasu. Moją uwagę zwróciły efektowne zdjęcia miasta, jak i fakt, że Amersfoort znajduje się w „piętnastce” największych miast Holandii. Nie mogłem przejść obok tego obojętnie, dlatego też tak bardzo zależało mi na odwiedzeniu tego wciąż rozwijającego się miasta.

 KAdE Art Centre - Amersfoort - Media Markt

 KAdE Art Centre - Amersfoort

Co warto zobaczyć w Amersfoort?

Samochód zaparkowaliśmy w zachodniej części na obrzeżach miasta, a do centrum Amersfoort udaliśmy się oczywiście spacerem. Kilkanaście minut dodatkowego ruchu w okresie świątecznym było jak najbardziej wskazane. Nowoczesna architektura miasta, którą tam zastaliśmy, niezbyt zgadzała się z tym, co widziałem na zdjęciach. Jak się potem okazało, nasza wyprawa rozpoczęła się od modernistycznej części Amersfoort. Jej pierwszym etapem był zatem efektowny architektonicznie obiekt KAdE Art Centre. Obok niego znajdowało się niewielkich rozmiarów lodowisko licznie oblegane przez całe rodziny. Jak powszechnie wiadomo, wszystko, co związane z wodą było i jest obiektem zainteresowań Holendrów. Wyznaczona przeze mnie wcześniej trasa pokazywała, że zaledwie kilkanaście metrów dalej będziemy mieli również do czynienia z wodą, ale w naturalnym stanie skupienia. Mowa tutaj o niezbyt dużej rzece Eem. To właśnie tutaj dawny gród zaczął odkrywać przed nami swoje historyczne uroki. Amersfoort to typowe miasto o średniowiecznym rdzeniu z kanałami i wałami. Na nieszczęście turystów większość obwarowań została niestety zniszczona. Z dawnych lat najlepiej zachowały się oczywiście kanały. Zjawiskowa Koppelpoort, czyli brama będąca pozostałością drugiego muru miejskiego urzekła nas do granic. Prawdopodobnie jest to jedna z najlepiej zachowanych konstrukcji tego typu w Holandii. Zwiedzanie Amersfoort zaczęliśmy więc od idealnej strony, bo chyba najefektowniejszą atrakcję turystyczną widzieliśmy już na samym początku. O wyjątkowości tego miejsca miałem okazje przekonać się także po jego drugiej stronie, gdzie akurat odbywała się sesja ślubna. Będąc tam, przyznacie mi rację, że to piękne i bardzo zmysłowe miejsce, idealne na sesję zdjęciową.

Koppelpoort - Amersfoort

Koppelpoort - Amersfoort

Po przemaszerowaniu zaledwie kilkudziesięciu metrów naszej trasy po Amersfoort natrafiliśmy na Museum Flehite. Moją uwagę zwróciło dość specyficzne położenie drzwi prowadzących do muzeum, jak i znajdujący się na drugim planie historyczny budynek. Co prawda nie miałem w planach odwiedzać wnętrza tego obiektu, chociaż mimo to w okresie świąt nie było nawet takiej możliwości. Mnie zdecydowanie bardziej zadowalał zewnętrzny widok efektownej architektury, który zresztą sami możecie podziwiać na zamieszczonych zdjęciach.

Museum Flehite - Amersfoort-

Museum Flehite - Amersfoort-

Spacerując wzdłuż kanałów miasta Amersfoort, dotarliśmy pod sam budynek wieży — Onze Lieve Vrouwetoren. Najbardziej rozpoznawalny punkt miasta, z którym wiążą się jakże ciekawe historie. Obiekt ten powstał za sprawą pielgrzymek wiernych, którzy przybywali do posągu Matki Bożej, przypisując mu cuda. Tak, jak już wspominałem wieża Matki Bożej to najbardziej charakterystyczny, no i najwyższy (prawie 100 metrów wysokości) obiekt tego miasta. Gdyby ktoś z Was chciał zapytać, a myślę, że nie jednej osobie zrodziła się taka myśl w głowie, to jest to trzecia co do wielkości wieża kościelna tego kraju. Najwyższa jest o kilkanaście metrów większa i znajduje się w sąsiednim Utrechcie.
Przyznam Wam szczerze, że będąc na miejscu i stojąc obok wieży, czegoś mi tam brakowało. Na całe szczęście Internet zaspokoił moje pragnienie wiedzy. Wertując kilka witryn, dowiedziałem się, że w XVIII w. stał tam jeszcze kościół, ale niestety zniknął. Stwierdzenie o zniknięciu jeszcze bardziej spotęgowało chęć poznania całej historii, dlatego szukałem dalszych informacji. Ostatecznie dotarłem do satysfakcjonujących mnie faktów. Kościół został przejęty przez protestantów podczas reformacji i był używany jako laboratorium oraz magazyn do przechowywania prochu. Druga część zdania rozbudziła moją wyobraźnię, która wcale się nie myliła. Ogromna eksplozja z 1787 r. przyczyniła się do śmierci kilkunastu ludzi oraz ogromnego zniszczenia kościoła, a następnie rozbiórki jego pozostałości. Wieża pozostała nietknięta i wykorzystana także w XX wieku, a dokładniej w 1960 roku. Onze Lieve Vrouwetoren położone jest w geograficznym centrum kraju i posłużyło Holendrom do celów geodezyjnych całego państwa.

Onze Lieve Vrouwetoren - Amersfoort

Będąc obok tego miejsca, koniecznie zajrzyjcie do położonego w sąsiedztwie centrum informacji turystycznej. Będąc szczerym, to uwielbiam odwiedzać takie miejsca, chociaż podczas mojej wizyty było niestety zamknięte. Uwielbiam zbierać wszelkiego rodzaju informatory oraz przewodniki, a następnie wyszukiwać w nich ciekawych informacji. Oferowane w obiektach VVV darmowe mapki bardzo często towarzyszą mi podczas przemierzania miejskich tras turystycznych. Wam także polecam zwiedzanie właśnie w taki sposób.

Onze Lieve Vrouwetoren - Amersfoort - VVV

Spacerując wąską klimatyczną ulicą, stopniowo oddalałem się od tej ogromnej wieży. Ostatecznie udało mi się znaleźć idealne miejsce, aby wykonać dobry kadr i w pełni oddać ogrom oraz piękno tego obiektu. Zresztą najlepiej sami zobaczcie i oceńcie. Podoba się?

Onze Lieve Vrouwetoren - Amersfoort

Wędrując wewnątrz dawnej twierdzy, podziwialiśmy Muurhuizen, czyli domy, które zostały zbudowane z dawnych murów miejskich. Ostatecznie dotarliśmy do budynku Marienhof pełniącego niegdyś funkcję sierocińca. Obecnie w jego murach znajduje się wykwintna restauracja posiadająca gwiazdkę Michelin. Wtajemniczeni zapewne będą wiedzieli, o co chodzi. Podczas planowania trasy celowo pominąłem znajdujący się nieopodal The Amersfoort Boulder, z którego to podobno miasto jest znane. Mnie 7-tonowy głaz jakoś do siebie nie przekonał, dlatego odpuściłem sobie to miejsce. Jeśli natomiast będziecie zainteresowani tym legendarnym kawałkiem skalnym, to musicie go szukać na rogu ulic Stadsring i Arnhemsestraat. Dajcie znać w komentarzu, czy wart był Waszej uwagi.

Marienhof - Amersfoort

Wróćmy może do mojej wycieczki po Amersfoort, a dokładniej bramy wodnej, czyli Monnikendam. Jest to jedna z części drugiego muru miejskiego, która powstała w 1400 roku. Obecnie w jej sąsiedztwie znajduje się ciekawie położona restauracja. Sam obiekt robi duże wrażenie i można dopłynąć do niego także kanałami. Niestety nasza świąteczna wizyta wiązała się jednak z pewnymi wyrzeczeniami, w tym także z wodnym odkrywaniem miasta.

Monnikendam - Amersfoort

Monnikendam - Amersfoort

Podczas moich wypraw zawsze staram się znaleźć jakieś miejskie kontrasty łączące dawne czasy oraz współczesność. Nie inaczej było także i tym razem. Malowidło zdobiące jedną z kafejek, a tuż obok kamienica z piękną kolorową rzeźbą, której zdobienie świadczyło, że pochodziła z 1687 roku. Dzieła dzieli ponad 300 lat różnicy, ale oba spotkały się z moim ogromnym zachwytem. Właśnie taką artystyczną różnorodność bardzo cenię sobie podczas moich wycieczek i lubię ją uwieczniać na fotografii.

Kamienica - kawiarnia - Amersfoort

Kamienica - kawiarnia - Amersfoort

Kolejnym historycznym obiektem Amersfoort był Sint Rochuskapel. Późnogotycka kapliczka z 1507 roku w swojej historii była wykorzystywana także jako magazyn. Miała zostać zburzona na rzecz nowych domostw. Za sprawą Pierre Cuypersa, którego możecie kojarzyć z Roermond, nadal może cieszyć oko turystów. Jako ciekawostkę może dodam, że niegdyś w murach tego niewielkiego kościółka działało Bratstwo Ducha Świętego. Zajmowali się oni leczeniem ludzi chorych na dżumę. Pomagali także najbiedniejszym mieszkańcom miasta, rozdając chleb, masło oraz inne lokalne produkty żywnościowe niezbędne do przeżycia.

Sint Rochuskapel - Amersfoort

Będąc już praktycznie u kresu naszej wycieczki, przeszliśmy przez bramę będącą niegdyś częścią pierwszego muru miejskiego. Po kilku minutach spaceru dotarliśmy do Sint-Joriskerk, czyli protestanckiego kościoła świętego Jerzego. Sam obiekt był niestety zamknięty, a na dodatek wyglądał raczej jak opuszczony. Liczne krzesła pobliskich restauracji znajdujące się w jego sąsiedztwie świadczyły, że zdecydowanie dużo więcej ludzi zasiada w lokalnych kawiarenkach, niż w kościelnych ławach. Oglądając cały kościół dookoła, przeszliśmy na jego drugą stronę. Tutaj znajdował się ogromny i wyludniony plac, który normalnie zapewne tętni życiem. Dość dziwne i raczej rzadko spotykane uczucie, żeby w Holandii spotykać totalnie wyludnione ulice, ale jak widać, czasami jest to możliwe.

Amersfoort

Sint-Joriskerk - Amersfoort

Sint-Joriskerk - Amersfoort

Wąskimi i malowniczymi uliczkami Amersfoort wróciliśmy do punktu wyjścia, okrążając tym samym całą twierdzę. Mając jeszcze trochę zapasu czasowego, ruszaliśmy w stronę Arnhem i tamtejszego Arnhem Oosterbeek War Cemetery, by szukać polskich akcentów na holenderskiej ziemi, ale o tym będziecie mogli przeczytać kolejnym razem.

Amersfoort

Polski emigrant, dociekliwy podróżnik, obsesyjny fotograf, raczkujący bloger. Podróże są dla niego zarówno formą asymilacji z wysiedleńczą rzeczywistością, jak i samorealizacją wrodzonej pasji. Poprzez bloga chce podzielić się zdobytą wiedzą oraz ciekawymi zdjęciami. Życzliwy i uczynny, choć potrafi być sceptyczny i niekonwencjonalny, przez co lubi wzbudzać kontrowersje.

Komentarze

  1. autor
    Aga
    Sty 11, 2019 Odpowiedz

    Super wpis! Widać, że lubisz historię i szukasz interesujących opowieści. To zupełnie tak jak ja 🙂 Świetny tytuł! Zaintrygował mnie do zajrzenia do tego postu i szukania odpowiedzi w tekście. Dzięki Tobie dowiedziałam się czegoś nowego. Będę do Ciebie zaglądać. Pozdrawiam!

    • autor
      Marcin Koczorowski
      Sty 11, 2019 Odpowiedz

      Co mam powiedzieć… Aga, dziękuję bardzo.
      Życzę owocnej lektury i do usłyszenia na kolejnym wpisie 😉

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close